Prawda nie może zabijać

Makarewicz 1

Rozmowa ze Zbigniewem Makarewiczem, teologiem, wykładowcą Teologii Nowego Testamentu w Wyższej Szkole Humanistycznej w Podkowie Leśnej o  wpływie sensacyjnych książek Dana Browna na współczesne chrześcijaństwo.

„Anioły i Demony” nowy film na podstawie bestsellerowej powieści Dana Browna, nie stał się kasowym sukcesem, tak jak jego poprzednik „Kod Leonarda DaVinci”. Czyżby sensacje Dana Browna już się ludziom przejadły?
Zbigniew Makarewicz:
Dan Brown nie jest jakimś fenomenem, za rok pojawi się pewnie ktoś inny, kto będzie szokował czy chciał czymś zaskoczyć. Schemat książek D. Browna, w oparciu o które powstały filmy, jest dosyć podobny. Pewna forma już się chyba wypaliła, tym bardziej, że „Anioły i Demony” powstały wcześniej i niektórzy nawet sugerują, że były wstępnym scenariuszem do słynnego „Kodu…”. Więc jeśli ktoś czytał czy oglądał „Kod…” znajdzie wiele podobnych rzeczy czy wręcz powtórek w „Aniołach i demonach”

Poprzedni film ostro krytykowany był nie tylko przez Watykan ale przez wiele środowisk chrześcijańskich ze względu na przestawioną w nim teorię na temat Marii Magdaleny i potomków Jezusa. Tym razem D. Brown zirytował Watykan domysłami na temat konklawe – zgromadzenia, w którym kardynałowie z całego świata wyłaniają spośród siebie nowego papieża. Czy rewelacje Browna zawierają choć ziarno prawdy?

Myślę, że D. Brown znalazł sposób na zarobienie sporych pieniędzy. Ludzi zawsze interesowały tajemnice i kontrowersje, a zwłaszcza dotyczące kościoła, który w pewnym sensie jest strukturą dosyć hermetyczną. Kościół, i w ogóle historia chrześcijaństwa jest dosyć burzliwa, i ludzie chcą znać te sensacyjne fakty, które wiążą się z życiem kościoła. „Kod …” ukazuje pewne sensacje dotyczące generalnie chrześcijaństwa, natomiast „Anioły i demony” dotykają bardziej kościoła katolickiego, jego struktur i zwyczajów. Wydaje mi się, że większa krytyka czy dyskusja pojawia się w środowiskach katolickich, protestanci chyba bardziej spokojnie patrzą na tą książkę. Widać, że D. Brown się przygotował, chociaż popełnia znaczące błędy dotyczące między innymi procedur kościelnych.

Jakie są te główne błędy, które popełnia Brown?

Na pewno nie do końca zgodna z prawdą jest opisana przez Browna procedura konklawe i roli kamerlinga, tego jaka jest jego rola w procedurze wyboru papieża. Nie jestem fachowcem jeśli chodzi o doktrynę katolicką, więc trudno by mi było polemizować, natomiast komentarze napływające z kręgów katolickich stwierdzają, że cała wiedza D. Brown na temat struktur i działalności Kościoła katolickiego jest mu tylko potrzebna, by tworzyć w miarę prawdopodobną fabułę. Wartka akcja, sensacja, wciągająca fabuła, to są cele, jakie sobie postawił D. Brown. Nie zależy mu jednak do końca na faktach.

W książce „Anioły i demony” np. mówi o położeniu pewnych kościołów, które tak na prawdę znajdują się w zupełnie innym miejscu w Rzymie niż to wynika z powieści. Błędne są np. detale dotyczące opisów zabytków. W rozdziale 105 Langdon widzi most z 12 wielkimi figurami aniołów wyrzeźbionych przez samego Berliniego, natomiast na moście jest 10 aniołów, a nie 12. Dwie pozostałe figury to Piotr i Paweł. W tym samym rozdziale Langdon, główny bohater powieści mówi, że duże ramię krzyża utworzone jest przez 4 obeliski, przechodzi dokładnie przez środek mostu prowadzącego do zamku. Ale jest zupełnie inaczej w prawdziwym planie Rzymu. Jest tu wiele takich potknięć, które Brown stara się umyślnie wpleść w powieść.

Rozmawialiśmy o tym, ze Kościół Katolicki krytykuje „Anioły i demony”. Tymczasem np. Wikipedia.pl podaje, że sukces książki, przyczynił się znacznie do wzrostu napływu turystów do Rzymu, chcących odwiedzić wymienione w niej kościoły. Czy zatem radykalnie wroga postawa przywódców Kościoła wobec twórczości Browna nie stanowi dla niego znakomitej reklamy?

Myślę, że ten fenomen jest typowy dla wielu innych zjawisk. Swego czasu w Polsce wiele kontrowersji wzbudziło wydanie Ewangelii św. Jana przełożonej na język młodzieży z kręgu hiphopowców (http://bosko.pl/credensik/?art=790, http://www.ziomjanek.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1). Była to próba która wywołała wiele kontrowersji. Dla niektórych było to bluźnierstwo, przełożenie świętego tekstu Ewangelii na język brukowy, na slang młodzieżowy. Dla niektórych było to po prostu obrazoburcze, natomiast dla wielu innych, szczególnie młodych ludzi, była to zachęta do tego, aby sięgnąć po Biblie. I sądzę, że książki D. Browna działają w podobny sposób. Wiele osób je czyta, nie koniecznie zgadzając się z tezami, które wyraża autor, natomiast wielu ludzi, którzy mają takie analityczne podjecie do życia mówi sobie: „sprawdzę i zobaczymy, jak to jest rzeczywiście”. Wiec z jednej strony te książki mogą mieć taki popularyzatorski wpływ na wiele osób. Podobne zjawiska były obserwowane w związku z popularnością poprzedniej książki, po której wydaniu Luwr i inne miejsca były masowo odwiedzanie przez turystów. To jest skutek poboczny, bo jeśli coś jest podane w sposób atrakcyjny, to ludzie chcą to potem zweryfikować, albo przeżyć klimat powieści, która im się np. spodoba.

To jest też syndrom rzeczy zakazanych. Krytyka kościoła to jest jeden z powodów atrakcyjności książek D. Browna. Trzeba mieć dużo odwagi żeby wystąpić przeciwko potężnym strukturom i środowiskom, które cieszą się dużą powagą.

Mówimy o tym, że fabuła książek D. Browna oparta jest na sensacji i spisku, co się ludziom bardzo podoba. Dlaczego Pana zdaniem w dzisiejszych czasach ludzie są tacy chętni do odkrywania wszelkiego rodzaju spisków? Skąd w nas ta podejrzliwość?

Źródłem takiej postawy niekoniecznie musi być podejrzliwość… Przede wszystkim mamy dzisiaj powódź informacji i informacja sama w sobie ma swoją wartość. Wielu ludzi, którzy chcą w jakiś świadomy sposób kierować swoim życiem rodzi w sobie takie pytania: „na ile to, co do mnie dociera jest godne zaufania? czy mogę to zweryfikować?”. Stąd wiele osób stawia pytania, które są często bardzo odważne, dlatego że wiele osób ma odwagę poddać krytyce np. pewne tezy, które są dla kościoła kwestia dogmatów, czy też są ogólnie przyjmowane.

Poza tym nie od dziś wiadomo, że pieniądz rządzi światem i często wpływ na opinię publiczną ma ten, kto ma pieniądz. I chyba nie jest przesadą, jeśli stwierdzimy, że ktoś kto ma władzę, wpływ polityczny, ekonomiczny, militarny autentycznie kształtuje rzeczywistość. W związku z tym to spiskowe podejście do życia może czasem mieć uzasadnienie. Ale powstaje też pytanie na ile informacje dostępne w mediach są rzeczywistym odbiciem rzeczywistości, i czy te informacje są we jakiś sposób kierunkowane, filtrowane. Więc tezy jakie stawia D. Brown trafiają na podatny grunt. W obu książkach wskazuje on na pewne spiski, knowania, manipulacje… Całe nieszczęście dla chrześcijan polega na tym, że w obu książkach to kościół, chrześcijaństwo, zostaje ukazany jako ten zły duch, który oszukuje ludzi, powołując się na szczytne idee, a tymczasem wszystko sprowadza się do manipulacji. Niektóre osoby są bardzo sceptyczne, jeśli chodzi o kościół, dlatego z wielką ufnością przyjmują to wszystko, co podaje Brown.

Jakie jest Pana zdaniem prawdziwe przesłanie „Kodu…” i „Aniołów…”?

Przede wszystkim D.Brown poddaje krytyce filary chrześcijaństwa. Obie książki uderzają w chrześcijaństwo i w Jezusa Chrystusa. Próbują podkopać zaufanie, domagają się weryfikacji. Sądzę, że ludzie wierzący chętnie takiej wersyfikacji dokonają, natomiast Brown np. w książce „Kod….” Nie dwuznacznie wskazuje na to, że Jezus Chrystus, czy kościół jaki powstaje na skutek Jego działalności nie jest rzeczywiście jest tym, za kogo się podaje. Stawia odpowiedź: „…Ustanowienie Jezusa „Synem Bożym” oficjalnie zaproponowano i przegłosowano podczas soboru nicejskiego. (..) Aż do tamtej chwili Jezus był postrzegany przez wyznawców jako śmiertelny prorok… Wielki i potężny człowiek, lecz mimo wszystko człowiek. Śmiertelnik. (..) Niemal wszystko, czego nasi ojcowie nauczyli nas o Chrystusie, to nieprawda…”

Druga książka ukazuje kościół jako społeczność, która jest hamulcem rozwoju, krępuje rozwój nauki, jest gotowa zabijać w imię swoich wąsko pojmowanych interesów. A więc znowu kościół ukazany jest praktycznie na wzór pewnej mafijnej struktury, mającej na celu narzucenie swojej wizji. Sądzę, że Dan Brown bazuje na ludzkich lękach, obawach, na podejrzliwości po to, aby sprzedać swój produkt.

Czy protestanci nie powinni cieszyć się z odważnej krytyki Kościoła Katolickiego podjętej w książkach Browna? Przecież obnaża ona wiele nieprawidłowości mających miejsce w katolicyzmie a co za tym idzie jest swego rodzaju konfirmacją zarzutów stawianych przez protestantów?

Żaden prawdziwie wierzący chrześcijanin nie cieszy się z agresywnej lub obliczonej na zysk krytyki. Prawda powinna być podawana w odpowiedniej atmosferze. Pan Jezus często mówił o prawdzie, ale mówił, że ta prawda nie może zabijać. Jest to ważne w jakim klimacie, w jakim duchu podajemy pewne fakty.

Jestem bardziej zainteresowany rzetelną rozmową, bo na pewno jest wiele takich ciemnych kart w historii kościoła. Ale to nie jest powód byśmy się z nich cieszyli. Pan Jezus raczej smucił się takimi rzeczami, a nie cieszył z potknięć swoich wrogów czy adwersarzy.

Ta książka nie jest powodem do dumy dla protestantów. A poselstwem Biblii jest zwiastować prawdę a nie koncentrować się na błędach jakichś kościołów.

Jaką postawę powinien zająć człowiek wierzący wobec takich książek jak „Kod…” czy „Anioły…”?

Jeżeli ktoś lubi literaturę z gatunku sensacji, czy z pogranicza fikcji, to na pewno wypocznie przy tych książkach. Uważam, że kościoły chrześcijańskie nie powinny zabraniać ani potępiać czytania tego typu książek, bo nie powinniśmy odbierać ludziom prawa do krytyki. Kościół chrześcijański nie powinien się bać krytyki. Pan Jezus też w niektórych kręgach uchodził za kogoś, kto jest opętany, jest żarłokiem czy pijakiem, ale on wcale z tymi tezami nie polemizował. Nie odbierał ludziom prawa do oceniania. Wydaje mi się, że najlepszą obroną dla kościołów chrześcijańskich jest, by pokazać, że chrześcijaństwo jest czymś żywym. My możemy się obrażać o pewne myśli, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że tak długo jak życie poszczególnych chrześcijan będzie odbiegało od norm, jakie postawił nam Pan Jezus, tak długo powodów do krytyki będzie dużo…

Dlaczego książki D.Browna mogą być dla niektórych chrześcijan niebezpieczne?

Z tego względu, że w tych książkach zaciera się granica między prawdą a fikcją. I jeśli ktoś nie zna faktów, to gotów jest przyjąć pewne poglądy, które są tylko literackimi hipotezami albo wręcz totalną fikcją. ¼ Francuzów wierzy, że fabuła powieści Browna i opisane tam życie Jezusa oparte jest na faktach. A więc tego typu książki mogą być niebezpieczne dla osób, które nie wiedzą tak na prawdę w co wierzą, nie maja własnego zdania, i „kręgosłupa” oraz nie mają chęci, by zbadać jak było naprawdę.

Czy można być zatem praktykującym chrześcijaninem i podzielać jednocześnie tezy stawiane w książkach Browna?

Na pewno nie da się tego pogodzić, ale uważam że nie jest rzeczą zdrożną, jeśli człowiek wierzący zna te książki i je przeczyta. To nie są książki, które powinny się znaleźć na indeksie ksiąg zakazanych.

Na co powinni uważać chrześcijanie, czytając takiego rodzaju książki?

Każda z tych książek D. Browna jest nieco inna. „Kod…” dotyka bardziej postaci Jezusa, jego dzieła, działalności, tego czego nauczał, kim był, co o sobie mówił i jak postrzegał go kościół chrześcijański. Znamienną rzeczą jest to, że w tej książce Dan Brown ignoruje historyczną wiarygodność Pisma Świętego, ignoruje fakt istnienia piśmiennictwa wczesnochrześcijańskiego w którym cytowane są ogromne fragmenty Pisma Świętego, co ukazuje jego wiarygodność, i to że przez wieki to pismo się nie zmieniało. Dan Brown stawia tezę, że Pismo Święte było wielokrotnie przepisywane, zmieniane, modyfikowane, sfałszowane. Ale fakty są tak druzgocące, że ta teza nie wytrzymuje ognia krytyki. A druga książka „Anioły i demony” bardziej dotyka kościoła katolickiego, i myślę że ten kościół powinien sobie z tym problemem poradzić.

Cóż… D. Brown pisze, my możemy sobie to czytać, polemizować z nim lub się z nim zgadzać ale na pewno nie jest to książka, która może nas przytłoczyć. Każdy, kto zada sobie trochę trudu, poszuka jakie są fakty, stwierdzi że tak naprawdę Dan Brown dosyć płytko traktuje pewne kwestie i liczy na to, że czytelnicy nie będą sobie zadawali pytań.

Czy popularność książek utrzymanych w tonacji „Kodu…” przy jednoczesnym spadku zainteresowania Biblia nie jest dowodem na przegraną chrześcijaństwa?

Myślę, że Pan Jezus nie pozostawił nam złudzeń. Kiedy mówił o sobie, o kościele, o misji jaką pozostawił na ziemi, mówił wyraźnie, że jest wąska i szeroka droga (Ew. Mat. 7:13-14). Że tą która jest prawdziwa, która wiedzie do życia, do Boga, jest ta wąska droga. Szeroka to ta, która prowadzi na zatracenie. Jezus Chrystus zdawał sobie sprawę, że to, co rozrywkowe, powierzchowne, będzie się cieszyło popularnością i tak było zawsze. Ale jeśli ktoś szuka czegoś ponadczasowego, nie będzie patrzył na liczby. Chrześcijaństwo stawia przed ludźmi pewne wymagania. Jeżeli ktoś szuka w kościele rozrywki, sensacji, chwilowych emocji, na pewno nie pójdzie drogą Chrystusa. Bo to jest droga mniejszości i Chrystus nie pozostawił nam co do tego żadnych złudzeń. Popularność książek D. Browna może z jednej strony świadczyć o pewnej słabości chrześcijaństwa, o czymś co możemy nazwać chrześcijaństwem nominalnym. Z drugiej strony jest jednak chrześcijaństwo biblijne, które nie przegrywa w żaden sposób z książkami D.Browna.

Brown próbuje podważyć rolę kościoła jako instytucji, czy możemy już mówić o kryzysie instytucji kościelnych? Czy współczesnemu chrześcijaństwu potrzebne są instytucje kościelne?

Kościół powinien na bieżąco weryfikować pewne wyzwania współczesnego sobie czasu. Kościół tylko wtedy ma racje bytu, kiedy jest odpowiedzią na pewne potrzeby społeczeństwa. Zadaniem kościoła jest przede wszystkim wierne przekazywanie nauk, które zostawił po sobie Pan Jezus. Apostoł Paweł w 1 Tym 3:15 pisze, że kościół jest podporą i filarem prawdy. Pan Jezus założył kościół, by był podporą , solą, dla społeczeństwa. Jeżeli Kościół wywiera wpływ na rzeczywistość, może w praktyczny sposób oddziaływać na kształtowanie się wartości, niesie pomoc tym, którzy jej potrzebują, to jego obecność jest czymś niezbędnym. Natomiast jeśli się nie angażuje w taką działalność to znaczy, że przeżywa kryzys. Czy kościół jest potrzebny? Na pewno tak.

W jaki sposób można zachęcić współczesnego człowieka do zainteresowania się Biblią zamiast książkami o których rozmawiamy

Miałbym trudność, aby zachęcić kogoś do zjedzenia pomarańczy. Trzeba ją wziąć i spróbować. I chyba tak samo jest z Pismem Świętym. Trzeba samemu spróbować, bo tak długo jak będzie się opierało na opiniach innych ludzi, tak długo nie będzie się mieć swojego zdania. Powiedziałbym: „Przeczytaj i przekonaj się sam”.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Flakus

Refleksje po Święcie Zmarłych

Swieczki_small

Minął świąteczny weekend. Dla wielu rodaków smutny z powodu niemożliwości spotkania się z bliskimi i odwiedzenia grobów zmarłych. Na nagrobku amerykańskiego cmentarza przeczytać można następujące epitafium:

Stop, my friend, as you go by

As you are now, so once was I.

As I am now, you soon shall be.

So prepare yourself to follow me.

Przyjacielu, zatrzymaj się, przechodząc obok

Ja też byłem kiedyś kimś takim, jak ty obecnie

Wkrótce ty będziesz takim jak ja.

Dlatego, przygotuj się, by pójść w moje ślady.

Jakiś dowcipny uczeń zwiedzający cmentarz, dopisał poniżej świecową kredką:

To follow you I’m not content,

Until I know just were you went…

Nie zgadzam się na to, by pójść w twoje ślady

Chyba, że dowiem się dokąd poszedłeś…

Co wiemy o śmierci? Z medycznego punktu widzenia, całkiem sporo. Cały czas pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście na tym kończy się życie człowieka? Czy jest coś poza granicą śmierci? Praktycznie wszystkie religie starają się w jakimś stopniu odpowiedzieć na to pytanie, nauczając o różnych formach wędrówki duszy. Co mówi na ten temat Biblia, Święta Księga chrześcijan?

Błędy niewiedzy

Pismo Święte jest jedną z najpopularniejszych książek świata. Niestety, popularność niekoniecznie łączy się ze znajomością jego treści. Jezus Chrystus wyraził zdecydowaną opinię, iż nieznajomość Pisma Świętego jest powodem błądzenia w szukaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania:

A Jezus odpowiadając, rzekł im: Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej. (Ewangelia Mateusza 22:29)

Co takiego ma zatem do powiedzenia Pismo Święte w temacie śmierci? Zapraszam do sprawdzenia…

Śmierć jest wynikiem grzechu

Śmierć nie była częścią oryginalnego planu Bożego względem człowieka. Ludzie mieli żyć wiecznie, tzn. ich życie miało nigdy się nie kończyć. Pierwsza wzmianka na temat umierania pojawia się w Bożym ostrzeżeniu skierowanym do człowieka. Prócz Boga, jego aniołów i stworzonych ludzi istniał szatan, zbuntowany przeciwko Bogu anioł, do którego przyłączyli się inni. Bóg określił test lojalności mówiąc, że przestąpienie Jego zakazu będzie śmiertelne w skutkach:

I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz. (Księga Rodzaju 2:16-17)

Apostoł Paweł, czołowy teolog i pisarz Nowego Testamentu informuje, że to grzech, czyli wystąpienie przeciwko słowu Boga, jest przyczyną naszej śmiertelności.

Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli. (List do Rzymian 5:12)

Ktoś nas oszukał

Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie, Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło. (Księga Rodzaju 3:4-5)

Ta trywializowana, nawet przez wielu chrześcijan, historia niesie w sobie ogromnie ważną prawdę – o ważności autorytetu. Ewa sięgnęła po zakazany owoc, gdyż zaufała niewłaściwemu autorytetowi. Autorytet słowa szatana zwyciężył z autorytetem Słowa Boga. Gdyby to Słowo Boże było dla niej największym autorytetem, żylibyśmy nadal wiecznie. Ktoś jednak nas oszukał! Szatan wyraźnie zanegował Bożą opinię o tym, że w wyniku nieposłuszeństwa człowiek stanie się śmiertelny.

To zdarzenie powinno skłonić nas do refleksji nad tym, jakim autorytetem w kształtowaniu naszych opinii jest Słowo Boże?

Nieśmiertelny z natury

Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości co do tego, że jedyną nieśmiertelną z natury istotą jest Bóg, obdarowujący życiem Stworzyciel.

(…) Król królów, Pan panów, Jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może; jemu niech będzie cześć i moc wieczna. Amen. (1 List do Tymoteusza 6:15-16)

W przeciwieństwie do Boga, człowiek określany jest jako „śmiertelny”:

Kim jesteś ty, że się boisz człowieka śmiertelnego, syna człowieczego, który ginie jak trawa? (Księga Izajasza 51:12)

Życie wieczne – dar od Boga

Lecz Pan Bóg zawołał na Adama i rzekł do niego: Gdzie jesteś? (Księga Rodzaju 3:9)

Człowiek utracił możliwość życia na wieki, czyli niekończącego się, z powodu upadku w grzech. Bóg uczynił coś, by odbudować zrujnowane relacje z człowiekiem. Nie tylko szukał człowieka, by ratować doczesną z nim społeczność, ale uczynił coś, by człowiek mógł odzyskać to, co utracił:

Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. (Ewangelia Jana 3:16)

Jezus Chrystus zaświadcza, że nieśmiertelność (niekończące się życie na wieki) jest bezsprzecznie warunkowa i zależy od postawy jaką przyjmujemy względem Niego.

„Wieczne odpoczywanie…”?

Człowiek utracił możliwość życia bez końca, Jezus Chrystus przywrócił możliwość życia na wieki tym, którzy przyjmują go jako Zbawiciela. A jednak chrześcijanie nadal umierają! Tak, umierają, ale nie na zawsze. Powszechnie śpiewana fraza na pogrzebową nutę, stoi w jawnej sprzeczności z wyraźnym przesłaniem Pisma Świętego. Jezus Chrystus powiedział:

Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego. (Ewangelia Jana 5:28)

Wyraźne wskazanie zmartwychwstania, które w tekście Nowego Testamentu pojawia się około 70 razy, wyklucza ideę „wiecznego odpoczynku” w grobie. Co więcej, Pan Jezus stwierdza jednoznacznie, że z grobów powstaną wszyscy, nie tylko Jego naśladowcy.

Śmierć, jak sen

Powszechne zmartwychwstanie nadaje inny wymiar zjawisku śmierci. W jego kontekście, biblijni pisarze nazywają śmierć „snem”, z którego każdy się obudzi.

To powiedział, a potem rzekł do nich: Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął; ale idę zbudzić go ze snu. Tedy rzekli uczniowie do niego: Panie! Jeśli zasnął, zdrów będzie. Ale Jezus mówił o jego śmierci; oni zaś myśleli, że mówił o zwykłym śnie. Wtedy to rzekł im Jezus wyraźnie: Łazarz umarł. (Ewangelia Jana 11:11-14)

Brak trzeciego wyjścia

Kontynuując myśl dotyczącą zmartwychwstania Jezus Chrystus stwierdził, że choć z grobów powstaną wszyscy, jednak nie wszyscy w tym samym celu.

I wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd. (Ewangelia Jana 5:29)

Tylko dwie grupy, nie ma trzeciej opcji!

Ciekawe jest to, że pogląd Jezusa Chrystusa na temat tego, gdzie trafiają ludzie, których życie wyróżniały dobre uczynki, był całkowicie odmienny od prezentowanego przez wielu współczesnych chrześcijan. Według Jezusa Chrystusa pobożni śpią w grobach. Wielu chrześcijan umiejscawia ich już dzisiaj w niebie, żyjących w obecności Boga, choć Pan Jezus stwierdza tak wyraźnie, że życie wieczne, to przyszłość, która łączy się z aktem zmartwychwstania.

Podobna różnica dotyczy niepobożnych. Choć wielu uważa, że trafiają oni po śmierci do piekła, gdzie męczą się za swoje niecne czyny, Jezus Chrystus oświadcza, że są oni również w grobach, z których powstaną, by stawić się przed ostatecznym sądem. Najwyraźniej Pan Bóg jest sprawiedliwszy, niż mniema wielu chrześcijan. Bóg nie wykonuje kary, bez osądzenia, wbrew poglądowi o piekle po śmierci, z jednoczesnym oczekiwaniem na Boga, który przyjdzie, by „sądzić żywych i umarłych”.

Przyjście z zapłatą

Kluczowym przesłaniem chrześcijańskiego zwiastowania jest Powtórne Przyjście Jezusa Chrystusa. Biblijne teksty świadczą o tym, że Chrystus powraca nie tylko na sąd, tzn. w celu rozpatrzenia i zawyrokowania, ale również po to, by dokonać egzekucji sądowego wyroku. Jedna z ostatnich wypowiedzi Jezusa Chrystusa zapisana w Piśmie Świętym brzmi:

Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. (Księga Objawienia 22:12)

Również to stwierdzenie stoi w sprzeczności do idei nieba i piekła jako miejsc, w których ludzie odbierają zapłatę zaraz po śmierci. Egzekucja wyroku wiąże się z powrotem Chrystusa, wydarzeniem, które wciąż należy do przyszłości.

Umarli nie wyprzedzą żywych

Listy, będące częścią Nowego Testamentu, wychodziły naprzeciw powstającym w chrześcijańskich zborach problemom. Czytając list, jedną stronę dialogu, możemy wnioskować o powodach jego napisania. 1 List do Tesaloniczan wyraźnie sugeruje, że chrześcijanie w Tesalonikach najwyraźniej niedowierzali Chrystusowej obietnicy zmartwychwzbudzenia. Apostoł Paweł, odwołując się do autorytetu Bożego objawienia przekonuje wiernych, że żywi nie wyprzedzą umarłych w spotkaniu Chrystusa.

A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. (1 List do Tesaloniczan 4:15)

Biorąc pod uwagę dzisiejsze poglądy, Paweł przekonywałby raczej, że umarli nie wyprzedzają żywych. Najwyraźniej jednak, chrześcijanie w pierwszym wieku nie „wysyłali” swoich zmarłych do nieba, ale raczej składali ich do grobu, z którego w dniu swego powrotu miał powołać ich do życia Chrystus. Do tego momentu byli po prostu martwi.

„Wtedy”

Powszechna śmiertelność jest najlepszym dowodem na prawdziwość sprawozdania o upadku człowieka w grzech. Niezależnie od tego jak troszczymy się o nasze zdrowie, wszyscy, wcześniej czy później, umrzemy. Nasza śmiertelna natura skazuje nas na śmierć już w dniu naszego poczęcia. Przyjdzie jednak czas, gdy ten stan się zmieni.

A gdy to, co skażone, przyoblecze się w to, co nieskażone, i to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo napisane: Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie! (1 List do Koryntian 15:54)

Momentem „wtedy”, w którym śmiertelność ubiera się w nieśmiertelność, nie jest moment śmierci, w którym – rzekomo – nieśmiertelna dusza uwalnia się od śmiertelnego ciała, ale moment Powtórnego Przyjścia Jezusa Chrystusa.

Spotkanie wszechczasów

11 rozdział Listu do Hebrajczyków wymienia długą listę bohaterów wiary. Oczywiście, jest to lista nieżyjących bohaterów wiary. Niektórzy, zmarli naturalnie, inni męczeńsko. Narracja nie pozostawia cienia wątpliwości, że są to ludzie, którzy zdobyli uznanie w oczach Boga. Niestety, żaden z nich nie udał się na spotkanie z Bogiem po swojej śmierci. Ich doczesne szczątki spoczywają w ziemi w oczekiwaniu na spotkanie wszechczasów.

A wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica, Ponieważ Bóg przewidział ze względu na nas coś lepszego, mianowicie, aby oni nie osiągnęli celu bez nas. (List do Hebrajczyków 11:39-40)

Wierzący wszystkich czasów spotkają się razem i ze swoim Stworzycielem nie po śmierci, ale w dniu Powtórnego Przyjścia Jezusa Chrystusa!

A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy. (1 List doTesaloniczan 4:15-18)

Nie w duchu, lecz w ciele

Opisanie powyżej spotkanie nie będzie spotkaniem „duchów” (czy też „dusz”), ale cielesnych istot ludzkich.

Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni. W jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni. (1 List do Koryntian 15:51-52)

Choć inne źródła informacji promują ideę pośmiertnego, duchowego bytu w zaświatach, Słowo Boże mówi wyraźnie o cielesności zbawionych – powołanych do życia, bądź przemienionych – w dniu Powtórnego Przyjścia Chrystusa.

Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, Który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może. (List do Filipian 3:20-21)

Pastor Arkadiusz Bojko

Weekend Kreacjonistyczny. Ewolucja, czy stworzenie?

Animacja 01Zapraszamy na Weekend Kreacjonistyczny. W czasie trzech spotkań: w piątek, sobotę i niedzielę (23, 24 i 25 października) obejrzymy trzy programy, które skierują  wyzwanie utartym schematom myślowym w dziedzinie ewolucji, skonfrontują je z biblijnym opisem stworzenia i odwołają się do naszej odwagi, uczciwości i zdolności logicznego myślenia w kwestii odpowiedzi na najważniejsze pytania, które może sobie postawić człowiek.

Wiara czy rozum? Przeciwnicy teorii stworzenia często stawiają ją w opozycji do rozumu i nauki.

Ale czy naprawdę teoria wielkiego wybuchu, zupy kwantowej, przejścia materii nieożywionej w ożywioną, ewolucja mikrobów do postaci skomplikowanych ssaków opiera się na naukowych fundamentach? A może jest po prostu jedną z form religii, do przyjęcia której potrzeba wiary? Ogromnej wiary?!

Projekcje odbędą się przy 1755 Howard Ave, Des Plaines, IL 60018 (First Presbyterian Church). Godzina 7:30 pm

Zapraszamy!

Wstęp Wolny

Wyklady ewolucja

Zdrowie na talerzu

sobota_03– Sądzę, że w porównaniu do wielu innych środowisk, Polacy mają stosunkowo większą wiedzę na temat zdrowej żywności, a także wpływu diety na nasze zdrowie. Pomimo tego myślę, że społeczeństwo jest również do pewnego stopnia zdezorientowane. Jest to chyba wynikiem tego, że na rynku znajduje sie wiele radykalnie różnych, często sprzecznych diet, z których każda pretenduje do miana najlepszej mówi doktor Roman Pawlak z East Carolina University, który w dniach 9-11 października br. poprowadził w Chicago serię wykładów pod hasłem „Zdrowie na talerzu”.  Była to już druga wizyta doktora w Wietrznym Mieście. W tym roku prelekcje poświęcone były wpływowi diety na choroby krążenia, cukrzycę i osteoporozę.

– Jestem bardzo zadowolony z tych wykładów. Sądzę, że Polonia jak zwykle nie zawiodła, jeśli chodzi o frekwencję. Widać było naprawdę duży wpływ polonijnego radia, telewizji i serwisów internetowych, które świetnie nagłośniły wykłady. Uważam, że tegoroczne prelekcje były przynajmniej tak samo udane, jak te w roku ubiegłym. W tym roku organizatorzy zorganizowali degustacje zdrowych pokarmów, co okazało sie totalnym hitem. Trudno jest porównać jedną serię wykładów z inną, ale ta przypomniała mi serię, którą prowadziłem w Polsce. Szczególnie sobie cenię to jak wszyscy byli zaangażowani, co było bardzo widoczne między innymi w liczbie zadawanych pytań – stwierdza dr Pawlak. niedziela_02

– Trudno powiedzieć, o co ludzie pytali najczęściej. Pytań było naprawdę dużo i były one bardzo różnorodne. Generalnie zadawano bardzo praktyczne pytania i wykazywały one głębokie zainteresowanie i pragnienie wdrożenia zaprezentowanych zasad w życiedodaje.

Niektóre z pytań dotyczyły diety doktora. – Jak wspomniałem na wykładach, nie mam jakiejś własnej diety, którą promuję. Tak się składa, że badania zdecydowanie popierają  dietę roślinną w profilaktyce chorób przewlekłych, typu choroby krążenia, rak, cukrzyca, i inne. Stwierdzono na przykład, że u tych Adwentystów Dnia Siódmego, którzy są wegetarianami, odnotowuje się  największą długowieczność. Mają oni również niższe ryzyko wystąpienia chorób krążenia, niektórych rodzajów raka, cukrzycy, otyłości i innych chorób. Tego typu efekt może osiągnąć każda osoba, która zacznie stosować dietę opartą na produktach roślinnych – odpowiada R. Pawlak.

niedziela_11Tak się składa, że szczególnie w Stanach Zjednoczonych tak zwane „faith-based” albo „church-based” wykłady profilaktyczne są coraz bardziej popularne. W Polsce miałem okazję prowadzić tego typu wykłady organizowane przez Kościół Adwentystów w różnych miastach. Cieszę się, że Polski Kościół Adwentystów w Chicago również prowadzi tego typu działalność. Badania prowadzone na Adwentystach w Kalifornii wykazały, że Adwentyści, którzy stosują tzw. „adwentystyczny styl życia”, żyją najdłużej ze wszystkich badanych grup na całym świecie, o czym donosił National Geographic i Oprah Winfrey. Prowadziłem również podobne spotkania w kościołach baptystycznych w stanie North Carolina – dodaje doktor.

Organizatorami spotkań był Polski Kościół Adwentystów Dnia Siódmego i Klub Dobrego Słowa . – Jestem wdzięczny organizatorom, głównie pastorowi Arkadiuszowi Bojko, który przewodniczył komitetowi organizacyjnemu, za dobrą organizację, i za to, że mój pobyt w Chicago był bardzo przyjemny.

Kolejne wykłady doktora Romana Pawlaka zaplanowano na marzec 2010. – Organizatorzy zaprosili mnie już ponownie. Jeszcze nie dałem na to zaproszenie ostatecznej odpowiedzi, ale mam nadzieję, że uda mi się przyjechać i podzielić sie nowymi informacjami z rodakami.

Roman PawlakRoman Pawlak Ph.D, RD, jest profesorem odżywiania i dietetyki na East Carolina University w Greenville, NC. Studia doktoranckie ukończył na University of Southern Mississippi. Na swojej uczelni wykłada: Nutrition and Wellness (Dietetyka a zdrowie), Nutrition in Metabolism and Physiology (Dietetyka, metabolizm i fizjologia), Vegetarian Nutrition (Dietetyka wegetariańska) i Nutrition Science (Dietetyka w ujęciu naukowym).

Szczególnym zainteresowaniem profesora Pawlaka jest profilaktyka dietetyczna realizowana w oparciu o działalność kościołów i placówek społecznych.

Roman Pawlak jest autorem książki I Am The Lord That Heals You oraz współautorem książki Matka wegetarianka i jej dziecko.

Jest członkiem zespołu ekspertów Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetyków (American Dietetic Association) w zakresie żywienia wegetariańskiego. Zasiada w kolegiach redakcyjnych kilku profesjonalnych wydawnictw naukowych.

Badania naukowe dra Pawlaka publikowane są w amerykańskich i międzynarodowych pismach naukowych, takich jak Ethnicity and Disease, Journal of Primary Prevention czy Journal of Nutrition Education and Behavior.

Profesor prowadził wykłady w Europie, Ameryce Północnej i Południowej.

Orzechy-pokarm bogów?

Badania naukowe przeprowadzone w ostatnich 20. latach pokazały, że regularne jedzenie orzechów, w tym również orzeszków ziemnych, obniża ryzyko zachorowania i śmierci wskutek chorób serca i krążenia. Dlatego ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że częste spożycie orzechów powinno być zalecane przez lekarzy, dietetyków i innych propagatorów zdrowia.

Odkrycia archeologiczne pokazały, że orzechy odgrywały bardzo ważną rolę w diecie ludzi w czasach prehistorycznych i starożytnych. Jednym z najstarszych tekstów wspominających orzechy, jest fragment z biblijnej Księgi Rodzaju. „(…) nabierzcie do swoich worów najlepszych płodów ziemi i zanieście w darze temu mężowi trochę balsamu i trochę miodu, korzeni i mirry, orzechów i migdałów” (Rodz. 43, 11). Te słowa to wskazówki patryjarchy Jakuba dla jego synów, przed podróżą do Egiptu. W innej księdze Pisma Świętego, w Pieśni nad Pieśniami, wspominany jest ogród orzechowy: „Zstąpiłem do ogrodu orzechowego, (…)” (P.n.P. 6, 11). Legenda mówi, że wspomniana w Piśmie Świętym królowa Saby, ustanowiła dekret, który określił orzeszki pistacjowe wyłącznie jako jedzenie królewskie. Według legendy, ten dekret zabraniał nawet zwykłym ludziom uprawy tych orzechów ma własne potrzeby. Król Nebukadnezar, który był budowniczym Babilonu, miał drzewa orzeszków pistacjowych zasadzone w swoich sławnych wiszących ogrodach.

W starożytnych Chinach wierzono, że orzechy laskowe były pokarmem bogów. Starożytni Grecy i Rzymianie wierzyli natomiast, że to orzechy włoskie były pokarmem bogów. Grecy nazwali orzechy włoskie „kara” (głowa), ponieważ ich wygląd odzwierciedlał kształt i wygląd ludzkiego mózgu. Ten wygląd orzechów był również źródłem popularnych wierzeń w czasach średniowiecznych, kiedy to uważano, że orzechy włoskie są lekarstwem na ból głowy.

Pod koniec XVIII wieku pastor David Zeisberger zapisał, że Indianie zbierają owoce amerykańskiego białego orzecha (hickory nut) „w wielkich ilościach”. Opisał on również procedurę zrobienia ekstraktu orzechowego i mleka orzechowego, które Indianie „używali w różnych przepisach”. Warto wspomnieć, że w okresie kolonizacji Ameryki osiedleńcy przeżyli okresy głodu, jedząc właśnie orzechy włoskie.

Znaczenie spożycia orzechów podkreśliła także Ellen G. White, jedna z najbardziej wpływowych reformatorek zdrowia XIX wieku, która napisała między innymi: „Orzechy i pokarmy z użyciem orzechów (nut foods) są coraz częściej używane w miejsce mięsa. Orzechy można spożywać z produktami zbożowymi, owocami i niektórymi warzywami korzennymi, z których można zrobić pokarm, który jest smaczny i pożywny” (E. G. White, Ministry of Healing str. 298).

Badania naukowe przeprowadzone w ostatnich 20. latach pokazały, że regularne jedzenie orzechów, w tym również orzeszków ziemnych, obniża ryzyko zachorowania i śmierci wskutek chorób serca i krążenia. Dla przykładu badanie przyprowadzone na 21.454 mężczyznach –  pracownikach służby zdrowia wykazało, że osoby, które spożywały orzechy dwa lub więcej razy w tygodniu miały o prawie 50% obniżone ryzyko nagłej śmierci wskutek ataku serca w porównaniu z tymi, którzy nigdy lub prawie nigdy nie jedli orzechów. Inne badanie przeprowadzone na uniwersytecie Loma Linda w Kalifornii na 31.208 wyznawcach Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego wykazało, że osoby, które spożywały orzechy cztery razy w tygodniu albo częściej, miały o prawie połowę niższe ryzyko śmierci wskutek choroby wieńcowej w porównaniu z osobami, które spożywały orzechy tylko raz na tydzień. Badanie wykazało, że te same osoby miały o ponad połowę niższe ryzyko ataku serca w porównaniu z osobami jedzącymi orzechy tylko raz w tygodniu.

Na podstawie innego badania, przeprowadzonego na pielęgniarkach, naukowcy oszacowali, że spożycie jednej uncji (około 30 gramów) orzechów w miejsce produktów wysokowęglowodanowych obniży ryzyko zachorowania na chorobę wieńcową o około 30 %. Natomiast zastąpienie tłuszczu nasyconego przez taką samą porcję orzechów zredukuje ryzyko choroby wieńcowej o około 45 %.

Różne badania epidemiologiczne potwierdziły pozytywny wpływ spożycia orzechów na choroby serca i krążenia. W sumie przeprowadzono kilkanaście badań, które miały na celu określenie wpływu spożycia orzechów na poziom cholesterolu we krwi. Wykazały one, że spożycie orzechów obniża poziom cholesterolu. W jednym z nich zalecono 27 osobom z wysokim cholesterolem spożywanie około 73 gramów migdałów codziennie przez miesiąc. Po tym czasie stwierdzono obniżkę tzw. złego cholesterolu (LDL cholesterol) o 9 %, co tym samym przyczyniło się do obniżenia ryzyka zachorowania na chorobę wieńcową o 18 %. Taki sam wpływ na cholesterol (obniżka o 9 %) wykazano u osób, które spożywały przeciętnie 68 gramów orzechów włoskich codziennie przez trzy tygodnie. Inne rodzaje orzechów mają podobny wpływ.

W innym badaniu naukowcy porównali wpływ spożycia orzechów macadamia, stosując dwie diety. W jednej z diet 40% kalorii dostarczano w postaci tłuszczu, z którego 20% pochodziło z orzechów macadamia. W drugiej diecie nie stosowano orzechów, była uboga w tłuszcz, a bogata w węglowodany. W eksperymencie wzięło udział 14 osób, 7 kobiet i 7 mężczyzn w wieku pomiędzy 25 a 59 lat, którzy zostali przypisani na cztery tygodnie do jednej, bądź do drugiej diety. Wyniki pokazały, że obie diety obniżyły cały cholesterol o prawie 8 % i zły cholesterol (LDL cholesterol) o prawie 11 %. Na dodatek dieta z orzechami macadamia obniżyła trójglicerydy o około 21 %, a dieta bogata w węglowodany nie miała żadnego wpływu na poziom trójglicerydów. Podsumowując, to badanie wykazało nie tylko, że orzechy obniżają poziom cholesterolu we krwi ale również, że dieta, która zawiera orzechy jest skuteczniejsza niż dieta wysokowęglowodanowa, jeśli chodzi o obniżenie ryzyka zachorowania na choroby serca i krążenia, ponieważ orzechy dodatkowo obniżają poziom trójglicerydów.

Kilka czynników wpływa na to, że orzechy obniżają ryzyko zachorowania na choroby krążenia. Badania pokazały, że orzechy obniżają stres oksydacyjny (oxidative stress; stres oksydacyjny jest podłożem wielu chorób, takich jak miażdżyca, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, odgrywa rolę w procesie starzenia), redukują zapalenie i polepszają funkcję śródbłonka naczyniowego (vascular endothelial function; śródbłonek naczyniowy odgrywa istotną rolę w etiologii miażdżycy).  Pomimo tego, że orzechy zawierają stosunkowo dużą ilość tłuszczu, większość z nich bogata jest w tak zwany tłuszcz jednonienasycony. Orzechy włoskie natomiast zawierają dużą ilość tłuszczów wielonienasyconych. Ponadto orzechy włoskie i orzeszki ziemne są dość bogate w kwas alfalinoleinowy (tłuszcz z grupy omega-3).

Orzechy są również bogate w białko, błonnik i niektóre mikroelementy, takie jak na przykład kwas foliowy, magnez, potas, czy miedź; są jednym z najbogatszych źródeł witaminy E. Orzechy zawierają sporą ilość fitosteroli (phytosterols) takich jak stigmasterol, campesterol, and sitosterol. Dodatkowo, orzeszki ziemne są bogate w polifenole (polyphenols) takie jak katechiny (catechins),  procyjanidy (procyanides) i przede wszystkim resveratrol. Naukowcy wykazali, że na liście 1113 badanych produktów orzechy włoskie znalazły się są na drugim miejscu pod względem działalności antyoksydantów. Badania dostarczyły dowodów, że antyoksydanty nie tylko chronią przed chorobami serca i krążenia ale również procesem starzenia się, chorobami neurologicznymi i mają działanie antynowotworowe.

Badania również wykazały, że częste spożywanie orzechów obniża ryzyko zachorowania na inne choroby przewlekłe, takie jak między innymi cukrzyca, syndrom metaboliczny (metabolic syndrome), nadciśnienie a nawet osteoporoza. Dla przykładu jedno z takich badań przeprowadzonych na kobietach pokazało, że kobiety, które spożywały orzechy przynajmniej pięć razy w tygodniu, miały o 30 % mniejsze ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 w porównaniu z tymi, które nigdy albo prawie nigdy nie jadły orzechów.

Ciekawostką może być fakt, że do niedawna wielu dietetyków uważało, że spożycie orzechów może przyczynić się do przybierania na wadze, jednak badania naukowe nie potwierdzają tych przypuszczeń. Większość badań, w których oszacowano wpływ spożycia orzechów na wagę ciała wykazało, że osoby, które spożywają najwięcej lub najczęściej orzechy, mają mniejszą wagę ciała niż osoby, które spożywają orzechy sporadycznie. W przeglądzie badań epidemiologicznych opracowanym w roku 2006 przez Food and Nutrition Australia, organizację skupiającą dyplomowanych, praktykujących dietetyków (Accredited Practising Dietitians) napisano, że „dowody epidemiologiczne sugerują, że osoby, które jedzą orzechy przynajmniej pięć razy na tydzień nie ważą więcej niż osoby, które jedzą orzechy mniej niż raz na tydzień albo nie jedzą orzechów w ogóle. Dowody wskazują również, że osoby, które często jedzą orzechy, mają niższy indeks masy ciała (Body Mass Index) w porównaniu z tymi, które nie jedzą orzechów”.

Na bazie dostępnych badań naukowych American Food and Drug Administration w roku 2003 uznało prawo producentów orzechów do używania na ich produktach etykietki informującej, iż wyniki badań naukowych sugerują, że spożycie 1.5 uncji (około 45 gramów) orzechów dziennie może obniżyć ryzyko chorób serca.

Znaczenie faktu, że częste spożycie orzechów obniża ryzyko zachorowania na wyżej wspomniane choroby leży w tym, że w wielu krajach świata (zarówno w krajach Pierwszego, Drugiego czy Trzeciego Świata) choroby krążenia i cukrzyca należą do najczęstszych przyczyn zgonów. W Stanach Zjednoczonych na przykład choroby serca powodują największą ilość zgonów, a cukrzyca znajduje się na szóstym miejscu w statystykach. Dlatego ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że częste spożycie orzechów powinno być zalecane przez lekarzy, dietetyków i innych propagatorów zdrowia. Ogólnie przyjmuje się, że każdego dnia powinno się spożywać około jednej do dwóch garści orzechów. Należy również pamiętać, że spożywanie różnorodnych orzechów przyniesie lepszy skutek, niż spożywanie tych samych orzechów. Dlatego też orzechy włoskie, migdały, orzeszki ziemne, orzechy brazylijskie, orzechy laskowe, orzechy pekanowe, nerkowce i pistacje czy orzeszki pinii (pine nuts) powinny być regularnie spożywane zarówno przez dorosłych, ludzi starszych, jak i dzieci. Orzechy można spożywać surowe, jako masła orzechowe, mleka orzechowe, w przepisach jako pasty na chleb, kotlety jarskie i w innych produktach.

Roman Pawlak, Ph.D., RD

Assistant Professor of Nutrition

East Carolina University

Tłumaczenie i korekta: Agnieszka Flakus


*Roman Pawlak Ph.D, RD, jest profesorem odżywiania i dietetyki na East Carolina University w Greenville, NC. Studia doktoranckie ukończył na University of Southern Mississippi. Na swojej uczelni wykłada: Nutrition and Wellness (Dietetyka a zdrowie), Nutrition in Metabolism and Physiology (Dietetyka, metabolizm i fizjologia), Vegetarian Nutrition (Dietetyka wegetariańska) i Nutrition Science (Dietetyka w ujęciu naukowym).

Szczególnym zainteresowaniem profesora Pawlaka jest profilaktyka dietetyczna realizowana w oparciu o działalność kościołów i placówek społecznych.

Roman Pawlak jest autorem książki „I am the Lord that heals you”, oraz współautorem książki „Matka wegetarianka i jej dziecko”.

Badania naukowe dra Pawlaka opublikowane są w amerykańskich i międzynarodowych pismach naukowych takich jak Ethnicity and Disease, Journal of Primary Prevention czy Journal of Nutrition Education and Behavior.

Źródła:

Kris-Etherton PM, Hu FB, Ros E, Sabaté J, The role of tree nuts and peanuts in the prevention of coronary heart disease: multiple potential mechanisms, J Nutr, 2008, 138, 1746S-1751

Jenkins, DJ, Kendall, CW, Marchie, A, et al. Dose response of almonds on coronary heart disease risk factors: blood lipids, oxidized low-density lipoproteins, lipoprotein (a), homocysteine, and pulmonary nitric oxide. Circulation 2002; 106:1327-1332.

Albert, CM, Gaziano, JM, Willett, WC, Manson, JE. Nut consumption and decreased risk of sudden cardiac death in the physicians’ health study. Archives of Internal Medicine, 2002; 162:1382-1387.

Davis, L, Stonehouse, W, Loots, DT, Mukuddem-Petersen, J, van der Westhuizer, FH, Hanekom, SM, Jerling, JC. The effects of high walnut and cashew nut diets on the antioxidant status of subjects with metabolic subjects. European Journal of Nutrition, 2007; 46:155-164.

Mukuddem-Peterson, J, Stonehouse, W, Jerling, JC, Hanekom, SM, Whiter, Z. Effects of a high walnut and high cashew nut diet on selected markers of the metabolic syndrome: a controlled feeding trial. British Journal of Nutrition, 2007; 97:1144-1153.

Jiang, R, Manson, JE, Stampfer, MJ, Liu, S, Willett, WC, Hu, FB. Nut and peanut butter consumption and risk of type 2 diabetes in women. Journal of the American Medical Association, 2002; 288:2554-2560.

Bes-Rastrollo, M, Sabate, J, Gomez-Gracia, E, Alonso, A, Martinez, JA, Martinez-Gonzalez, MA. Nut consumption and weight gain in a Mediterranean cohort: the SUN study. Obesity 2007; 15:107-116.

Sabaté J. Invited Commentary, Nut consumption and change in weight: the weight of the evidence, British Journal of Nutrition , 2007, 98, 456-457.

Processing Hickory Nuts for Use As A Staple Food Source http://www.burntmud.com/hickorynuts.htm

Ferrari CK. Functional foods, herbs and nutraceuticals: towards biochemical mechanisms of healthy aging. Biogerontology, 2004;5(5):275-89.

Halvorsen BL, Carlsen MH, Phillips KM, Bøhn SK, Holte K, Jacobs DR, Blomhoff R. Content of redox-active compounds (ie, antioxidants) in foods consumed in the United States. American Journal of Clinical Nutrition, 2006 Jul;84(1):95-135

Food and Nutrition Australia. The role of nuts in weight management. http://www.nutsforlife.com.au/index.php?option=com_docman&task=cat_view&gid=107&Itemid=118

Dieta a choroby krążenia

W Stanach Zjednoczonych co 26 sekund ktoś doznaje ataku serca, a co minutę ktoś umiera z jego powodu. Choroby serca są jeszcze większym problemem w niektórych krajach pokomunistycznych, takich jak Polska, gdzie 38 % wszystkich zgonów jest spowodowane chorobami serca. 28 września na całym świecie obchodzony jest Dzień Serca.

Choroby sercowo-naczyniowe,  jak np. zawał serca, choroba wieńcowa, miażdżyca, czy zastoinowa niewydolność serca, są najczęstszą przyczyną zgonów w większości krajów rozwiniętych (takich jak Stany Zjednoczone). W roku 2005 w USA prawie 81 milionów ludzi chorowało na przynajmniej jedną z nich. Choroby serca w USA są odpowiedzialne za około 30% wszystkich zgonów. Tuż za nimi znajdują się choroby nowotworowe,  które są drugą co do częstotliwości przyczyną śmierci, odpowiedzialną za około 22% wszystkich zgonów.

Choroba wieńcowa jest najczęstszą przyczyną zgonów wśród wszystkich chorób sercowo-naczyniowych (53%). W Stanach Zjednoczonych co 26 sekund ktoś doznaje ataku serca, a co minutę ktoś umiera z jego powodu. Choroby serca są jeszcze większym problemem w niektórych krajach pokomunistycznych, takich jak Polska, gdzie 38 procent wszystkich zgonów jest spowodowane chorobami serca.

Jest wiele czynników, które mają wpływ na choroby serca i naczyń krwionośnych.  Dzieli się je na te, które można i te, których nie można modyfikować. Do tych ostatnich należą między innymi: wiek, płeć i pochodzenie etniczne. Czynnniki modyfikowalne to między innymi poziom chelesterolu we krwi, palenie papierosów, dieta, stres, nadużywanie alkoholu, siedzący tryb życia i nadwaga. Ponadto do czynników modyfikowalnych zalicza się również niektóre choroby zwiększające ryzyko chorób serca, takie jak nadciśnienie czy cukrzyca. Według American Heart Association czynniki modyfikowalne odpowiedzialne są za ponad  90% ryzyka zawału serca. Wśród nich najważniejszym jest poziom cholesterolu; jest on odpowiedzialny za około 50% ryzyka. Poziom cholesterolu we krwi generalnie dzieli się na: wysoki (≥ 240mg/dl), podwyższony (między 200 a 239mg/dl) i pożądany (< 200mg/dl). Należy jednak podkreślić, że wyniki badania znanego jako Framingham Study wykazały, że około 35% osób, które miały zawał serca miały poziom cholesterolu niższy niż 200mg/dl. To samo badanie wykazało także, że osoby z poziomem cholesterolu poniżej 140mg/dl nie miały nigdy zawału serca. Dlatego na bazie tego badania wielu propagatorów zdrowia zaleca jako idealny w profilaktyce chorób krążenia poziom cholesterolu 140mg/dl lub niższy.

American Heart Association zaleca zdrową dietę i zdrowy styl życia jako najlepszą broń do walki z chorobami sercowo-naczyniowymi. W latach 1950.i 1960. przeprowadzono jedne z pierwszych badań epidemiologicznych, których celem było porównanie zachorowania na chorobę wieńcową w siedmiu krajach świata: Grecji, Finlandii, Holandii, Japonii, Jugosławii, Stanach Zjednoczonych i  we Włoszech i oszacowanie wpływu diety na stopień wystąpienia tej choroby. To badanie pokazało, w grupie największego ryzyka zapadnięcia na chorobę wieńcową byli mieszkańcy Finlandii i Stanów Zjednoczonych, a najmniejszego – obywatele Japonii i Grecji. Fakt, że Japończycy byli mniej podatni na tę chorobę przypisano temu, że spożywają oni dietę, która zawierała stosunkowo mało tłuszczu, a szczególnie tłuszczu nasyconego. Tradycyjna dieta Japończyków dostarcza tylko około 15% kalorii z tłuszczów. Finowie, którzy mieli największy stopień zachorowalności na chorobę wieńcową, spożywali 38% kalorii w postaci tłuszczów. Ponadto 24% wszystkich kalorii spożywanych przez Finów pochodziło z tłuszczu nasyconego.

Jednym z najciekawszych wyników tego badania był fakt, że Grecy konsumowali mniej więcej tyle same kalorii z tłuszczów co Finowie. Jednakże, większość tłuszczów spożywanych przez Greków, to były tłuszcze jedno albo wielonienasycone. Mówiąc praktycznie, dieta Finów obfitowała w mięso, produkty mięsne i produkty pochodzenia zwierzęcego (szczególnie nabiał). Natomiast Grecy spożywali stosunkowo dużą ilość oliwek, oliwy z oliwek, orzechów, produktów zbożowych z pełnego przemiału i innych produktów roślinnych. Poza tym, zarówno Japończycy jak i Grecy, w przeciwieństwie do Finów i Amerykanów, spożywali znacznie więcej owoców, warzyw i produktów strączkowych.

Ostatnie kilkadziesiąt lat badań na temat wpływu diety na choroby serca i naczyń krwionośnych pokazało bez żadnych wątpliwości, że dieta obfita w produkty roślinne zawiera obfitość różnorodnych składników odżywczych, takich jak witaminy, sole mineralne, związki fitochemiczne, błonnik, czy tłuszcze nienasycone, które zapobiegają rozwojowi chorób sercowo-naczyniowych. Natomiast dieta obfita w mięso i produkty zwierzęce zawiera składniki, takie jak tłuszcze nasycone, cholesterol i niektóre aminokwasy, które sprzyjają rozwojowi tych chorób. Najnowsze badania pokazały również, że spożycie tłuszczy typu trans podnosi ryzyko zapadnięcia na choroby krążenia w jeszcze większym stopniu niż tłuszcz nasycony.  Dla przykładu, badania epidemiologiczne w Polsce wykazały stały wzrost zachorowania na choroby krążenia w okresie od początku lat 1960. aż do roku 1990. Od tego czasu procent zgonów wskutek tych chorób zaczął spadać. W porównaniu z rokiem 1990, w 1999 r. zanotowano dramatyczny spadek zgonów wskutek tych chorób: 17% u kobiet i 19% u mężczyzn. W tym samym czasie zanotowano obniżenie spożycia tłuszczów nasyconych o około 7% dziennie, a jednocześnie zanotowano wzrost spożywania owoców z 2.8 kg na osobę w roku 1990 do 10.4 kg na osobę w roku 1999. Podobne wyniki wykazało badanie znane jako NHANES, przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. U osób spożywających owoce i warzywa 3 razy dziennie w porównaniu z tymi, które spożywały je mniej niż raz na dzień odnotowano o 42% mniejsze ryzyko śmierci wskutek wylewu i o 24% mniejsze ryzyko śmierci wskutek niedokrwistości serca.

Badanie znane jako Iowa Women’s Health Study wykazało z kolei, że kobiety, które spożywały między 10.5 do 18 porcji zboża razowego na tydzień miały o 55% mniejsze ryzyko śmierci wskutek chorób serca w porównaniu z tymi, które spożywały mniej niż 3 porcje. Wyniki tego badania zostały potwierdzone w badaniu znanym jako Nurses Health Study, w którym osoby spożywające około 3 porcji zbóż razowych dziennie miały o 51% niższe ryzyko zapadnięcia na chorobę wieńcową w porównaniu do osób, które wcale albo prawie wcale nie spożywały razowych produktów zbożowych.

W ostatnich kilkunastu latach przeprowadzono również szereg badań, które wykazały wpływ spożycia orzechów na choroby krążenia. Analiza danych z trzech różnych badań wykazała, że osoby, które spożywają orzechy przynajmniej pięć razy w tygodniu mają o 34% mniejsze ryzyko chorób serca niż osoby, które spożywają je sporadycznie. Na bazie tego i kilkunastu innych badań amerykańska agencja rządowa Food and Drug Administration stwierdziła, że dowody badań naukowych sugerują, iż spożycie 1.5 uncji (około garści) orzechów dziennie może obniżyć ryzyko chorób krążenia.

Według badania przeprowadzonego przez badaczy z uniwersytetu Harvard, osoby spożywające zaledwie 1.8 porcji mięsa dziennie miały o 60% wyższe ryzyko zapadnięcia na chorobę wieńcową, w porównaniu z osobami spożywającymi mniej niż pół porcji. Wyniki badania znanego jako CORA Study mogą służyć za podsumowanie wpływu diety na choroby serca. To badanie wykazało, że wzrost spożywania mięsa albo kiełbasy o 100 gramów dziennie podnosi ryzyko zachorowania na chorobę wieńcową o 100%, natomiast wzrost spożycia owoców i warzyw o 100 gramów obniża ryzyko zachorowania na te chorobę o 30%.

Jak wspomniałem wcześniej, poziom cholesterolu we krwi ma największy wpływ na ryzyko zawału serca. Według National Cholesterol Education Program (NCEP) i American Heart Association (AHA) dieta jest preferowaną metodą obniżenia cholesterolu w profilaktyce chorób serca. Badania wykazały, że dzienne spożycie jednej miseczki owsianki lub gotowanej fasoli może obniżyć poziom cholesterolu aż do 20% w okresie zaledwie 3 tygodni. Badanie opublikowane w żurnalu American Journal of Clinical Nutrition pokazało, że spożycie dwóch garści migdałów albo orzechów włoskich może obniżyć LDL cholesterol („zły cholesterol”) o około 10%. Badanie znane pod nazwą Family Heart Study wykazało, że im większe spożycie owoców i warzyw, tym niższy poziom LDL cholesterolu.

Badania wykazały również, że tłuszcz nasycony i tłuszcze typu trans podwyższają poziom cholesterolu. Najbogatsze źródła tłuszczów nasyconych w diecie ludzi mieszkających w krajach takich jak Stany Zjednoczone czy Polska to mięso, przetwory mięsne, nabiał i jajka. W Stanach Zjednoczonych dla przykładu, mięso i przetwory wieprzowe, wołowe i drób dostarczają około 40% wszystkich tłuszczow nasyconych. Na drugim miejscu znajdują się tłuszcze w postaci masła, smalcu i innych surowców dodawanych do dań i przepisów. Na trzecim miejscu znajduje się mleko i nabiał. Te trzy grupy pokarmów w diecie przeciętnego Amerykanina dostarczają około 95% wszystkich tłuszczów nasyconych. Tłuszcze typu trans znajdują sie przede wszystkim w produktach takich jak ciasta, ciasteczka, krakersy, cukierki, chipsy ziemniaczane, frytki i margaryna.

Jednym z czynników, który ma wpływ na poziom cholesterolu jest błonnik. Znajduje się on tylko w produktach roślinnych, takich jak zboża, owoce, warzywa, orzechy czy nasiona.  Można go podzielić na dwa rodzaje: rozpuszczalny (zmieniający się w żel) i nierozpuszczalny w wodzie. Szczególnie ważnym w zapobieganiu chorobom serca i naczyń krwionośnych jest błonnik rozpuszczalny w wodzie, ponieważ ma on właściwości obniżające cholesterol we krwi, oraz co za tym idzie zmniejszenie ryzyka zawału serca i innych chorób sercowo-naczyniowych. American Dietetic Association zaleca spożycie 25 gramów błonnika dziennie przez kobiety i 38 gramów przez mężczyzn. Niestety większość osób spożywa zdecydowanie za mało błonnika w diecie (kobiety spożywają przęcietnie tylko około 14 gramów, a mężczyźni tylko 17 gramów błonnika). Wyniki jednego z doświadczeń, które zbadało wpływ błonnika na poziom cholesterolu we krwi pokazało, że osoby spożywające około 30 gramów błonnika dziennie miały o 12.5% nizszy poziom LDL cholesterolu (zły cholesterol) we krwi w porównaniu do osób, które spożywały tylko około 10 gramów błonnika. Inne badanie, którego celem było zmierzenie wpływu błonnika z nasion psyllium na poziom cholesterolu we krwi pokazało, że dodanie około 10 gramów błonnika psyllium do diety, spowodowało obniżenie cholesterolu o około 15%, co przyczyniło się do obniżenia ryzyka zapadnięcia chorowania na choroby serca o 30%.

Biała mąka zawiera tylko około 20% błonnika w porównaniu z mąka razowa. Owoce takie jak banan, jabłko, czy gruszka zawierają 2 do 4 gramów błonnika w zależności od wielkości owocu. Około 6 do 8 gramów błonnika znajduje się w 100 gramach większości fasoli. Garść orzechów zawiera około 3 gramów błonnika. Dlatego, aby zwiekszyć spożycie błonnika należy unikać spożywania produktów rafinowanych i dostarczać organizmowi dostateczną ilość owoców, warzyw, pieczywa razowego, nasion i orzechów.

W Stanach Zjednoczonych co trzecia kobieta i co drugi mężczyzna po 40. roku życia jest narażony na zapadnięcie na choroby serca. W Polsce choroby serca są jeszcze większym problemem. Dieta profilaktyczna, zapobiegająca rozwojowi chorób serca i naczyń krwionośnych,  jak również pomagająca w odwróceniu już rozwiniętej choroby serca, oparta jest na kilku prostych zaleceniach. Każdy Polak w celu obniżenia ryzyka zawału serca lub wystąpienia innych chorób krążenia powinien zwiększyć spożycie produktów roślinnych takich jak  pieczywo z pełnego przemiału (razowe) i płatki śniadaniowe, owoce i warzywa, warzywa strączkowe, orzechy i pestki, i w tym samym czasie obniżyć spożycie mięsa, produktów mięsnych i produktów zwierzęcych.

Roman Pawlak, Ph.D., RD

Assistant Professor of Nutrition

East Carolina University

Współpraca: Agnieszka Flakus

Źródła:

Abbey et al., Partial replacement of saturated fatty acids with almonds or walnuts lowers total plasma cholesterol and low-density-lipoprotein cholesterol. American Journal of Clinical Nutrition, 1994;59:995-999.

American Heart Association and American Stroke Association. Heart disease and stroke statistics. http://www.americanheart.org/presenter.jhtml?identifier=1928

American Heart Association, American Stroke Association. (2006). Heart Disease and Stroke statistics – Update 2006.

Bazzano et al., Fruit and vegetable intake and risk of cardiovascular disease in US adults: the first National Health and Nutrition Examination Survey Epidemiologic Follow-up Study. American Journal of Clinical Nutrition, 2002;76(1), 93-99.

Fraser G.E. A possible protective effect of nut consumption on risk of coronary heart disease. Archives of Internal Medicine, 1992;152:1416-1424.

Fung T.T. et al. Dietary patterns and the risk of coronary heart disease in women. Archives of Internal Medicine, 2001;161:1857-1862.

Hyson D. Produce for Better Health Foundation. The health benefits of fruits and vegetables. A scientific for health professionals. http://www.5aday.org/pdfs/research/health_benefits.pdf

Jacobs et al., Whole-grain intake may reduce the risk of ischemic heart disease death in postmenopausal women: the Iowa Women’s Health Study. American Journal of Clinical Nutrition, 1998,68:248-257.

Liu et al., Whole-grain consumption and risk of coronary heart disease: results from the Nurses’ Health Study. American Journal of Clinical Nutrition, 1999,70(3);412-419.

National Heart, Lung and Blood Institute. National cholesterol education program. http://www.nhlbi.nih.gov/about/ncep/index.htm.

Verschuren et al., Serum Total Cholesterol and Long-term Coronary Heart Disease Mortality in Different Cultures. Journal of the American Medical Association, 1995;274:131-136.

Windler E. Nutrition is a powerful independent risk factor for coronary heart disease in women-The CORA Study: a population-based case-control study. European Journal of Clinical Nutrition, 2005;59:1201-1207.

Zatonski W.A. and Willett W. Changes in dietary fat and declining coronary heart disease in Poland: population based study. British Medical Journal, 2005;331;187-188.

Zatonski W.A. et al. Ecological study of reasons for sharp decline in mortality from ischaemic heart disease in Poland since 1991. British Medical Journal, 1998;316;1047-1051.

Xu J. et al. Dietary fat intake and risk of coronary heart disease: the Strong Heart Study. American Journal of Clinical Nutrition, 2006;84:894 -902.

Ojciec i syn

Przed wieloma laty żył pewien bardzo bogaty człowiek, który wraz ze swoim oddanym synem pasjonował się kolekcjonowaniem dzieł sztuki. Podróżowali oni wspólnie po świecie, dodając do swojej kolekcji jedynie najwspanialsze zdobycze kultury. Bezcenne prace Picassa, van Gogha, Moneta i wielu innych twórców ozdabiały ściany ich rodzinnej posiadłości.

Stary wdowiec z wielką satysfakcją patrzył, jak jego jedyne dziecko staje się doświadczonym kolekcjonerem dzieł sztuki. Świetnie wyćwiczone oko chłopca oraz bystry umysł kierujący jego ojcem uczyniły ich pierwszymi spośród wszystkich kolekcjonerów na świecie.

Wraz z nadejściem zimy wojna pochłonęła ich naród i młody człowiek odszedł z domu służyć swojej ojczyźnie. Po upływie zaledwie kilku krótkich tygodni starszy mężczyzna otrzymał telegram zawiadamiający, że jego ukochany syn zaginął w akcji. Kolekcjoner niecierpliwie oczekując dalszych informacji obawiał się, że nigdy więcej nie ujrzy już swego syna. W ciągu następnych dni jego obawy sprawdziły się. Młody człowiek zginął, usiłując umożliwić udzielenie pomocy rannemu koledze. Nieszczęśliwy i samotny ojciec oczekiwał zbliżających się świąt Bożego Narodzenia w smutku i udręce. Radość z tego okresu — okresu, którego on i jego syn tak w przeszłości oczekiwali — opuściła jego dom na zawsze.

W bożonarodzeniowy poranek pukanie do drzwi obudziło pogrążonego w depresji starego człowieka. Gdy szedł przez dom by otworzyć drzwi, mistrzowskie dzieła sztuki zawieszone na ścianach przypominały mu tylko, że jego syn nie wrócił do domu. Gdy otworzył drzwi, ujrzał w progu żołnierza, trzymającego w ręku olbrzymi pakunek. Żołnierz przedstawił się mówiąc:

— Byłem przyjacielem pańskiego syna. Jestem właśnie tym człowiekiem, którego uratował przed swoją śmiercią. Czy mógłbym wejść na chwilę do środka? Mam coś, co chciałbym panu przekazać.

Po chwili rozmowy żołnierz opowiedział staremu kolekcjonerowi, jak jego syn mówił każdemu o swojej i swego ojca miłości do dzieł sztuki.

— Ja również jestem artystą — powiedział przybyły — i chciałbym dać panu to.

Gdy mężczyzna zaczął odpakowywać prezent, spadający papier ujawnił portret jego syna. Choć świat nigdy nie uważałby tej pracy za dzieło geniuszu, obraz z imponującymi szczegółami przedstawiał twarz młodego człowieka.

Ochłonąwszy z emocji ojciec podziękował żołnierzowi obiecując, że powiesi portret nad kominkiem. Kilka godzin później, po wyjściu przybysza, stary człowiek przystąpił do swojego zadania. Zgodnie z jego słowem obraz powędrował nad kominek, odsuwając na bok dzieła warte tysiące dolarów. Wtedy kolekcjoner usiadł w swoim fotelu i spędził Boże Narodzenie przyglądając się prezentowi, który otrzymał.

W ciągu następnych dni i tygodni kolekcjoner dowiedział się, że jego syn uratował wielu rannych żołnierzy zanim kula zatrzymała jego troskliwe serce. Podczas gdy dochodziły do niego kolejne historie o dzielności syna, ojcowska duma i satysfakcja zaczynały łagodzić smutek.

Uświadomił sobie, że chociaż jego syna nie będzie więcej z nim, to życie chłopca będzie nadal trwało z powodu wszystkich, których uratował.

Obraz syna stał się dla niego najcenniejszą własnością, w dal odsuwając zainteresowanie innymi bezcennymi dziełami, którymi szczyciły się muzea na świecie. Powiedział on swoim sąsiadom, że to jest najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek otrzymał.

W czasie następnej wiosny stary kolekcjoner zachorował i odszedł z tego świata. Świat artystyczny przewidywał, że po jego odejściu i śmierci jego jedynego syna ich obrazy zostaną sprzedane na aukcji. Zgodnie z wolą starego człowieka, wszystkie dzieła sztuki zgromadzone przez nich miały zostać sprzedane na aukcji w dzień Bożego Narodzenia, ponieważ wtedy otrzymał on swój najwspanialszy podarunek.

W końcu nadszedł ten dzień i kolekcjonerzy dzieł sztuki z całego świata zebrali się, aby zlicytować kilka z najbardziej spektakularnych dzieł malarskich na świecie. Tego dnia sny mogły się spełnić; niektórzy mogliby osiągnąć sławę mówiąc: ,,Ja mam najwspanialszą kolekcję.”

Aukcja rozpoczęła się od licytacji obrazu nie znajdującego się na żadnej z muzealnych list… To był portret syna zmarłego kolekcjonera. Licytator zapytał o otwierającą stawkę, ale w pokoju panowała cisza.

— Kto rozpocznie licytację od 100$? — zapytał. Minęła chwila, ale nikt nie odezwał się. Z końca sali dobiegło zdanie:

— Kto przejmowałby się tym obrazem? To jest tylko portret jego syna. Zapomnijmy o tym i przejdźmy do dobrych dzieł. — Inne głosy zawtórowały zgodnie.

— Nie; musimy sprzedać ten jako pierwszy — odpowiedział licytator. — Kto teraz weźmie syna?

Na koniec, przyjaciel zmarłego kolekcjonera powiedział: — Czy zechce pan wziąć 10$ za ten obraz? To jest wszystko co mam.

— Czy ktoś da więcej? — zapytał licytator. Po dłuższej ciszy powiedział — 10$ po raz pierwszy, 10$ po raz drugi, 10$ po raz trzeci … sprzedane! — Młotek uderzył w pulpit. Radość wypełniła salę i ktoś krzyknął: — Teraz możemy rozpocząć licytację tych skarbów malarstwa!

Licytator spojrzał na audytorium i oznajmił, że licytacja została zakończona. Ogłuszające zdumienie wypełniło salę. Ktoś podniósł głos i zapytał:

— Co to ma znaczyć zakończona? My nie przyjechaliśmy tu po portret syna jakiegoś starego człowieka! Co z pozostałymi obrazami? Tutaj znajdują się dzieła sztuki warte miliony dolarów. Żądamy wyjaśnień!

Licytator odpowiedział: — To jest bardzo proste. Zgodnie z testamentem ojca, ktokolwiek weźmie syna… otrzymuje wszystko inne.

Świńska grypa

W poniedziałek 21 kwietnia, świat obudził się z wiadomością o zakażeniu wirusem świńskiej grypy w Meksyku, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Ognisko chorobowe wybuchło kilka tygodni wcześniej, i stwierdzono, że w Meksyku około 120 osób zmarło w rezultacie infekcji oraz dodatkowo 1500 osób uznano za zakażone. Obawa przed dalszym rozprzestrzenieniem się ogniska chorobowego była tak realna, że władze meksykańskie podjęły bezprecedensowe środki poradzenia sobie z tym problemem. Restauracje, pływalnie, kluby sportowe i inne miejsca, w których normalnie zbierały się duże grupy ludzi, pozamykano. Pozamykano nawet kościoły, a mecze piłkarskie odbywały się bez widzów. Samoloty lecące do Meksyku przylatywały praktycznie bez pasażerów a odlatywały pełne. 1 maja, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się zakażenia, rząd meksykański zamknął wszystkie placówki rządowe oraz biznesy prowadzące działalność gospodarczą na 5 dni.

W przeciągu tygodnia ognisko chorobowe rozprzestrzeniło się do 14 innych krajów na 4 kontynentach oraz dotarło do Nowej Zelandii. W Stanach Zjednoczonych przed 1 maja odnotowano około 300 zainfekowanych osób w kilkunastu stanach. Około 300 szkół zostało zamkniętych.

Władze Egiptu ogłosiły, że wybiją wszystkie świnie w kraju. Władze Hong Kongu poddały kwarantannie cały hotel z 200 gośćmi oraz 100 osobową obsługą, ponieważ jeden z turystów, który pozostał w hotelu, miał pozytywny wynik testu na wirus świńskiej grypy.

Świńska grypa (swine flu) nie jest czymś nowym. Pomiędzy rokiem 2005 a styczniem 2009 r., 12 osób w Stanach Zjednoczonych zostało zdiagnozowanych z tą chorobą. We wrześniu 1988 r., wcześniej zdrowa 32-letnia kobieta w ciąży ze stanu Wisconsin, zmarła na skutek świńskiej grypy, osiem dni po tym jak została przyjęta do szpitala. W 1976 r. odnotowano także inny przypadek świńskiej grypy w jednym z miast w New Jersey. Wybuch choroby spowodował 200 przypadków zachorowań, w tym kilkanaście ciężkich oraz 1 zgon.

Świńska grypa to choroba układu oddechowego świń. Jest wywołana przez wirusy grypy typu A. Występuje regularnie u świń. Jest to schorzenie podobne do grypy występującej u ludzi, ptasiej grypy, grypy występującej u konia lub psa. Wirusy, które powodują grypę u ptaków i u świń są znane jako wirusy grypy A. Świnie mogą być zarażone wirusami ptasiej grypy a także wirusami ludzkiej grypy, jak również wirusami świńskiej grypy. Gdy wirusy grypy, pochodzące z różnych gatunków zakażają świnie, mogą zmieniać geny, co prowadzi do powstania nowych wirusów, które są mieszaniną wirusów grypy świń, ludzi i ptaków.

Scenariusz wydarzeń opisanych na początku tego artykułu, jest bardzo podobny to tego, co wydarzyło się zaledwie kilka lat temu w południowo-wschodniej Azji jako rezultat ptasiej grypy. Pierwszą infekcję wirusem ptasiej grypy zdiagnozowano w Hong Kong w 1997 r. Pojawienie się ptasiej grypy między ludźmi było spowodowane bezpośrednim kontaktem z zainfekowanym drobiem. Ci, którzy zaangażowani byli w ubój, usuwanie ptasich piór, zabijanie i przygotowania do spożycia mięsa drobiowego byli szczególnie narażeni na ryzyko. Zakażenie przeniknęło do innych krajów i uważano, że do połowy 2003 roku dziesiątki milionów drobiu na dużych obszarach geograficznych było już zakażone, co z kolei spowodowało wystąpienie prawie 200 przypadków zakażeń u ludzi. Władze Hong Kongu wydały nakaz zabicia całej populacji drobiu, którą oszacowano na około 1,5 miliona.

Ptasia grypa jeszcze się nie zakończyła, gdy rozpoczęło się nowe zakażenie SARS (Severe Acute Respiratory Syndrome-ciężki ostry zespół oddechowy). Zakażenia pojawiające się między listopadem 2002 r. i lipcem 2003 r. wywołały objawy u ponad 8000 ludzi i spowodowały prawie 800 ofiar śmiertelnych. Rozpoczęły się w Chinach, ale w ciągu kilku tygodni wirus rozprzestrzenił się do 37 krajów.

Na początku 2008 r. prestiżowe czasopismo naukowe „Nature” opublikowało badania, które udokumentowały 335 różnych nowych chorób zakaźnych, jakie pojawiły się u zwierząt od 1940 r. Autorzy stwierdzili, że wzrost liczby chorób wzrósł szczególnie po 1980 r. Chociaż większość z nich zdiagnozowano u dzikich zwierząt, znaczne ich ilości zostały również wykryte u zwierząt domowych. Około 2/3 tych chorób przeskoczyła ze zwierząt na ludzi, powodując łagodne lub ciężkie stany chorobowe, a w niektórych przypadkach nawet śmierć.
Należy podkreślić, że nowe choroby u zwierząt nie ograniczają się jednak tylko do chorób zakaźnych.

Kilkanaście lat przed wybuchem ptasiej grypy i SARS, w Anglii zdiagnozowano pierwszy przypadek tzw. choroby wściekłych krów (Bovine Spongiform Encephalopathy). Ta choroba jest jedną z wielu, które są rezultatem karmienia zwierząt koncentratami białkowymi, do których dodaje się sproszkowane ciała martwych zwierząt lub ich części. Mimo, że ta specyficzna przypadłość wystąpiła u krów, to u innych gatunków zwierząt występuje ekwiwalent tej choroby, powszechnie znany jako przenośna gąbczasta encefalopatia (Transferable Spongiform Encephalopathy). Dla przykładu u owiec i kóz występuje trzęsawka, u jeleniowatych – chroniczny syndrom wyniszczający (Chronic Wasting Syndrome), u norek – zakaźna encefalopatia norek (Transmissible Mink Encephalopathy), u kudu – encefalopatia egzotycznych zwierząt kopytnych (Exotic Ungulate Encephalopathy), u kotów – gąbczaste zwyrodnienie mózgu (Feline Spongiform Encephalopathy). W odróżnieniu od świńskiej i ptasiej grypy oraz SARS, które są chorobami zakaźnymi, choroba wściekłych krów (i inne choroby z rodziny przenośnej gąbczastej encefalopatii) jest schorzeniem neurologicznym, spowodowanym przez prion-specyficzny rodzaj białka, który może powodować uszkodzenia mózgu i układu nerwowego. Te choroby mogą się rozprzestrzeniać z jednego gatunku na drugi poprzez jedzenie zakażonego mięsa. U ludzi, którzy spożywają zakażoną wołowinę, może się rozwinąć wariant choroby Creutzfeldta-Jakoba, który prowadzi do zwyrodnienia mózgu i śmierci. Uważa się, że w czasie wybuchu choroby wściekłych krów w Wielkiej Brytanii, około 179.000 bydła zostało zainfekowane wirusem, a następnie około 4,4 miliona krów ubito, w celu zwalczenia choroby.

Autorzy wspomnianego wcześniej manuskryptu opublikowanego w czasopiśmie „Nature” stwierdzili również, że około 20% z nowych chorób jest wynikiem odporności na antybiotyki spowodowanej nadużywaniem antybiotyków. Zwierzęta hodowane na mięso, karmione są różnorodnymi lekami przeciwbakteryjnymi (antybiotyki) w celu zapobiegania lub leczenia chorób zakaźnych i promocji wzrostu masy ciala. Jednym z najlepszych przykładów tego typu chorób jest zakażenie gronkowcem złocistym, określanym jako MRSA (Methicillin-Resistant Staphylococcus Aureus). W Stanach Zjednoczonych więcej osób umiera w wyniku chorób wywołanych przez zakażenie gronkowcem złocistym, niż wirusem HIV. Gronkowiec złocisty jest rozpowszechniony wśród wielu zwierząt, takich jak świnie, krowy, konie, a nawet psy. Badania naukowe wykazały wiele przypadków przerzutów MRSA ze świń czy krów na człowieka. Zatrucia salmonellą to inne przykłady problemów związanych z odpornością ma antybiotyki. W samych tylko Stanach Zjednoczonych co roku jest zgłaszane około 76 milionów przypadków zatruć pokarmowych. Szacuje się, że jeśli policzono by nieudokumentowane przypadki to ten roczny wskaźnik zatruć pokarmowych zbliżyłby się do 300 milionów.

Choroby występujące wśród zwierząt, nie ograniczają się wyłącznie do zwierząt lądowych. Ryby i owoce morza hodowane na farmach morskich są często zakażone przez pasożyty, takie jak wszy morskie (fish lice), grzyby (fungi), robaki jelitowe (intestinal worms– m.in. nicienie lub motylice, bakterie (np. pałeczki Yersinia, czy Pseudomonas), oraz  pierwotniaki (protozoa).

Światowe zapotrzebowanie na mięso wzrosło z 109 ton w 1974 r. do 208 w 1997 roku. Przewiduje się, że do 2020 r. popyt wzrośnie do 327 ton. Ten trend bez żadnych wątpliwości spowoduje więcej problemów, w tym rozwój nowych chorób.

Jedna z najbardziej znanych promotorek zdrowia w XIX i XX wieku, Ellen White, już ponad 100 lat temu napisała, że „różnego rodzaju choroby dotykają rodzinę ludzką i jest to w dużej mierze rezultat jedzenia zakażonego mięsa martwych zwierząt” (Healthful Living, str. 104) oraz że „zwierzęta są schorowane i przez jedzenie ich mięsa siejemy choroby w naszych własnych tkankach” (Healthful Living, str. 67). Ciekawym może być zwrócenie uwagi, że wiele chorób, które dotykają nas dzisiaj, nie były jeszcze znane w tym czasie, kiedy ta reformatorka zdrowia pisała swoje oświadczenia. Tak więc, cytaty z pism Ellen White wydają się być dziś jeszcze bardziej aktualne, niż dla jej współczesnych.

Chociaż zakażenia chorobami takimi jak świńska grypa, zespół ostrej ciężkiej niewydolności oddechowej (SARS), wirus Nipah (inne schorzenie powodowane przez wirus, który przenosi się ze świń na człowieka), jak i ptasia grypa nie są rezultatem spożywania mięsa, inne choroby w tym wariant choroby Creutzfeldta-Jakoba, MRSA  i wiele innych pojawiają się u ludzi, którzy spożywają zainfekowane mięso. Należałoby również podkreślić, że przejście na dietę roślinną może pomóc w zmniejszeniu ryzyka zachorowania na wiele chorób przewlekłych, takich jak choroby serca, rak, cukrzyca i otyłość. Interesujące jest również, że produkcja mięsa odpowiedzialna jest za 70% zanieczyszczenia wody i 18% globalnej emisji gazów cieplarnianych. Zatem wyeliminowanie mięsa z diety nie tylko chroni nas od wielu problemów zdrowotnych, ale również prowadzi do poprawy jakości wody oraz zmniejszenia globalnego ocieplenia.

Roman Pawlak, Ph.D., RD

Assistant Professor of Nutrition

East Carolina University

Tłumaczenie i edycja: Agnieszka Flakus

Źródła:

Kate E. Jones, Nikkita G. Patel, Marc A. Levy, Adam Storeygard, Deborah Balk, John L. Gittleman & Peter Daszak. Global trends in emerging infectious diseases. Nature 2008;451 (21 February):990-993.

Mark W. Rosegrant, Michael S. Paisner, Siet Meijer, Julie Witcover. 2020 Global Food Outlook

Trends,Alternatives, and Choices. http://www.ifpri.org/pubs/fpr/fpr30.pdf

Information about Bupropion (Wellbutrin) including basics, effects, dosage, history, legal status, photos, research, media coverage, and links to other resources. bupropion generic Bupropion (Wellbutrin SR) is a medication effective for patients suffering depressive Primarily prescribed as antidepressant Zyban (Bupropion) is also used as
Drug information and side-effects for Protonix (pantoprazole sodium) Delayed Release Tablets. protonix price All about Protonix Delayed-Release Tablets. View complete and up to date Protonix information – part of the trusted medication database.

Witaminy pod kontrolą

Czy powinno się stosować suplementy witaminowe? Czy warzywa i owoce kupowane w sklepach dostarczają naszemu organizmowi wystarczającej ilości składników odżywczych? Czym kierować się w ustaleniu zdrowej diety? Na te i inne pytania w rozmowie z Agnieszką Flakus odpowiada profesor Roman Pawlak, z Departamentu Odżywiania i Dietetyki w College of Human Ecology z East Carolina University w Północnej Karolinie, USA.

Międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF zaalarmowała w swoim raporcie, że ludzkość zużywa o jedną trzecią zasobów więcej, niż nasza planeta jest w stanie „wyprodukować” – podała kilka tygodni temu Gazeta Wyborcza. Czy w takim razie możliwe jest, aby gleba dostarczała wszystkich składników odżywczych ludziom na całym świecie?

Roman Pawlak: Wydajność zużycia gleby zależy od rodzajów produktów, jakie zjadamy. Produkcja mięsa jest nieznacznie mniej efektywna w porównaniu z produkcją roślin. Niektóre dane wskazują, że jesteśmy w stanie wyprodukować na naszej planecie znacznie więcej pożywienia, niż potrzebujemy dla współcześnie żyjącej populacji ludności. Niestety większość współcześnie uprawianych produktów, takich jak pszenica, kukurydza czy soja, zużywana jest na pokarm dla zwierząt, po to aby wyprodukować z nich później mięso dla ludzi.

Inną ważną kwestią odnośnie wydajności gleby, jest sposób produkcji zbóż, warzyw i innych produktów. Używając kompostu i innych organicznych substancji, zapewniamy wzbogacenie gleby. Uprawienie np. lucerny siewnej pomaga glebie zachować azot, który jest substancją odżywczą potrzebną do uprawy. W wielu miejscach na Ziemi gleba jest wyczerpana właśnie ze względu na metody produkcji. W niektórych miejscach z kolei gleba jest bardzo żyzna i daje urodzajne plony z jakichkolwiek zbiorów. Odpowiednie uprawianie gleby może również przyczynić się do lepszego zużycia areałów i do wyżywienia większej ilości ludzi na świecie.

Czy to prawda, że w dzisiejszych czasach owoce i warzywa zawierają mniej witamin (co jest spowodowane m.in. krzyżówkami genetycznymi i nawożeniem sztucznymi nawozami)? Porównuje się, że taka sama ilość witamin i związków mineralnych jaka 100 lat temu zawarta była w 1 kg roślin, dziś zawarta jest aż w 10 kg.

R.P.: Zawartość odżywcza produktów takich jak warzywa i owoce zależy od różnorodnych czynników, w tym: zawartości substancji odżywczych w glebie, czasu ekspozycji na promienie słoneczne, terminu żniw (czy zebrany plon był dojrzały czy niedojrzały), rodzaju i czasu przechowywania, stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, rodzaju i ilości użytego nawozu (użyźniacza), selekcji genetycznej oraz innych czynników. To prawda, że niektóre badania wskazują niewielkie zmniejszenie zawartości odżywczej w niektórych produktach, ale zazwyczaj mowa w nich jest o kilku procentach spadku wartości odżywczej.

Jednakże, aby wyciągnąć znaczące wnioski z tych badań, ktoś musiałby porównać „jabłka do jabłek”. To oznacza, że porównanie musiałoby zostać wykonane powiedzmy na dwóch jabłkach rosnących w dokładnie takich samych warunkach, zebranych w tym samym czasie i przechowywanych w ten sam sposób. Co więcej, w porównaniu do czasów sprzed 50 lub więcej lat, dziś mamy o wiele więcej produktów dostępnych w supermarketach. Zatem, nawet jeśli założymy, że warzywa i owoce nie są tak bogate w substancje odżywcze jak były pół wieku temu, to ze względu na fakt, że mamy obecnie dostęp do produktów z całego świata, jest nawet prawdopodobne, że dziś mamy możliwość jeść bardziej odżywczo niż w tamtych czasach. Na przykład w amerykańskich sklepach mamy banany z Costa Ricci, Chile i Ekwadoru; mamy jabłka z Kalifornii, stanu Waszyngton, Kanady, Nowej Zelandii i Chile. Więc nawet jeśli ktoś podejrzewa, że ziemia z jakiegokolwiek powodu jest wyczerpana w jakimś zakątku świata, czy może być wyczerpana we wszystkich tych miejscach, z których otrzymujemy to całe pożywienie? To jest mało prawdopodobne.

Musimy także pamiętać, że dzienne zalecenia spożycia określonych witamin czy soli mineralnych ustalane są przez naukowców na poziomie przynajmniej kilka razy wyższym niż nasze zapotrzebowanie. Na przykład, ktoś musiałby spożywać mniej niż 10 mg na dzień witaminy C przez co najmniej kilka tygodni, aby rozwinął się u niego szkorbut. Ale rekomendowana dawka witaminy C to 75 mg na dzień dla kobiety i 90 mg na dzień dla mężczyzny. Więc nawet jeśli ktoś spożywałby zaledwie 75 lub 50% tej zalecanej dawki, to u niego może nigdy nie rozwinąć się szkorbut. Ponadto zaledwie 1 szklanka soku pomarańczowego zawiera więcej niż 100 mg witaminy C. Załóżmy, że ze względu na źle odżywioną glebę, długi okres składowania, i inne czynniki, sok pomarańczowy zawiera zaledwie 50% witaminy C niż powinien. Wciąż jednak jedna szklanka tego soku będzie pokrywała prawie całkowitą ilość dziennego zapotrzebowania na witaminę C; a nie wspomnę, że witamina C jest zawarta również w wielu innych owocach i warzywach. Spożywanie różnorodnych warzyw i owoców w naszej codziennej diecie, jest stosunkowo łatwym sposobem, by dostarczać organizmowi rekomendowane ilości substancji odżywczych, nawet jeśli zawartość substancji odżywczych jest w jakikolwiek sposób zmniejszona w porównaniu do wartości sprzed 50 lat.

Chciałbym również podkreślić, że przynajmniej w Stanach Zjednoczonych, wiele produktów jest wzbogacanych środkami odżywczymi, witaminami i minerałami. Sok pomarańczowy na przykład jest wzbogacany witaminą C oraz wapniem. Do mleka jest dodawana witamina A i D a do wielu płatków śniadaniowych dodawane są mikroelementy. Płatki Total na przykład dostarczają 100% rekomendowanych ilości dziennego zapotrzebowania na większość minerałów i witamin w zaledwie jednej porcji. W związku z tym nie musimy się obawiać o dostarczanie organizmowi wystarczającej ilości witamin i minerałów. Bardziej istotne jest, by spożywać zalecaną ilość porcji warzyw, owoców i zbóż z pełnego przemiału.

– Jaka jest ta rekomendowana dzienna ilość porcji warzyw, owoców, nasion i orzechów do spożycia?

R.P.: Rekomendowana dawka orzechów i nasion do spożycia każdego dnia wynosi około 1,5 oz (czyli mniej więcej tyle ile mieści się w garści, lub około 10 do 15 orzechów w zależności od rodzaju orzechów). Jeśli chodzi o warzywa i owoce, zaleca się spożywanie 2 szklanek owoców i 2,5 szklanki warzyw dziennie. Innymi słowy, jeden banan i jedno jabłko to przykład 2 szklanek owoców. Podobnie dwie marchewki, cebula i pomidor to przykład 2,5 szklanki warzyw. Może dodam jeszcze, że według zaleceń przynajmniej połowa wszystkich spożywanych przez nas produktów zbożowych powinna być spożywana jako zboża razowe. Osobiście prawie w ogóle nie jem rafinowanych produktów zbożowych.

– Jeśli kupowane przez nas produkty są ubogie w składniki mineralne, to można by wyciągnąć wniosek, że należy spożywać bardzo duże ilości warzyw, owoców i produktów zbożowych. Znaczyłoby to również, że wprowadzamy do organizmu więcej składników spożywczych, które muszą być albo zamienione na tłuszcz albo wydalone. Czy organizm ludzki jest do tego przystosowany?

R.P.: Tak jak wspomniałem wcześniej, jest prawie niemożliwe byśmy konsumowali zbyt małe ilości mikroskładników odżywczych, wskutek niewielkiej ich zawartości w pożywieniu. Wielu ludzi, którzy nie dostarczają organizmowi odpowiedniej ilości witamin i minerałów, nie robi tego ze względu na niewielką ich zawartość w pożywieniu ale raczej dlatego, że spożywa za dużo rafinowanych produktów, takich jak biała mąka, biały ryż i niewystarczającą ilość warzyw i owoców.

Moim studentom daję takie zadanie, żeby przez 3 dni zapisywali wszystko co jedli i pili. Następnie muszą zanalizować swoje zapiski pod kątem tego, w jakim stopniu spełnili wszystkie rekomendacje odnośnie dostarczenia substancji odżywczych organizmowi w pożywieniu. Okazuje się, że wielu studentów konsumuje przeciętnie zero, lub innymi słowy nie konsumuje żadnych owoców, a wielu konsumuje mniej niż jedną porcję warzyw dziennie. To są jedne z powodów niedostarczania organizmowi odpowiedniej ilości mikroelementów.

Ci, którzy spożywają zalecaną ilość owoców i warzyw, zawsze spożywają tyle witamin i soli mineralnych ile wynosi ich zapotrzebowanie, a nawet często spożywają więcej tych składników odżywczych niż zalecane dawki.

– W kontekście wyjałowienia gleby, po czym poznać czy żywność naprawdę jest zdrowa?  Jak wybierać pełnowartościowe produkty?

R.P.: Jeśli gleba jest naprawdę wyjałowiona z substancji odżywczych, nie będą na niej rosły rośliny. Zamiast więc martwic się o niską jakość gleby powinniśmy podkreślać jak ważne są pewne zasady zdrowej diety: jedzenie dużej ilości owoców, warzyw, zbóż, orzechów i nasion, w jak najmniej rafinowanej formie. Przy czym przez rafinowanie nie określam pieczenia czy gotowania. Rafinowanie odnosi się do usuwania części roślin czy nasion, co powoduje utratę składników odżywczych.

Czy warto inwestować w promowaną w ostatnich latach tzw. żywność organiczną? Czy żywność organiczna naprawdę jest bardziej odżywcza i tym samym zdrowsza?

R.P.: Jest zaledwie kilka badań na temat zawartości składników odżywczych w produktach organicznych. One rzeczywiście wskazują na nieco wyższy poziom zawartości niektórych mikroelementów w porównaniu z żywnością nieorganiczną. Jednakże, podkreślę ponownie, że zawartość odżywcza tych produktów tak naprawdę zależy od tych wszystkich czynników, o których mówiłem wcześniej. Jeśli producenci dodają substancje organiczne (kompost) do gleby i jeśli rośliny mają odpowiednią ilość słońca itp., to jest prawie pewne, że będą miały większą ilość składników odżywczych. Badania pokazują, że dodanie warstwy kompostu o grubości tylko jednej piątej cala (około 0,5 cm) ma dodatni wpływ na zawartość składników odżywczych w warzywach. Dodanie pół cala (1,2 cm) ma jeszcze większy wpływ.

Moim zdaniem największą zaletą produktów organicznych jest fakt, że zawierają one znacznie mniejsze ilości chemikaliów i pestycydów. Dlatego uważam, że jeśli ma się dostęp do miejsc, gdzie sprzedawane są produkty organiczne i można sobie na nie pozwolić finansowo, byłoby najlepszym rozwiązaniem, by je kupować.

– Przemysłowe przetwarzanie żywności jest jednym z etapów utraty składników odżywczych. Również przechowywanie i przygotowanie żywności powoduje straty składników odżywczych. Czy mrożone warzywa i owoce są bezpieczniejsze dla naszego organizmu niż produkty puszkowane?

R.P.: Jest tak wiele zmiennych, czynników, które odgrywają rolę w określaniu zawartości odżywczej pożywienia, że jest prawie niemożliwe, by powiedzieć które jedzenie, czy mrożone czy puszkowane może mieć więcej lub mniej składników odżywczych? Przy okazji chciałabym zaznaczyć, że oba te sposoby przechowywania pożywienia (zamrażanie i konserwowanie) dają możliwość spożywania bardziej odżywczej diety w dzisiejszych czasach, niż to było możliwe powiedzmy 50 lat temu, kiedy uzyskanie puszkowanych czy mrożonych produktów było znacznie bardziej ograniczone. Wierzę, że bardziej istotną kwestią jest rozważenie ilości sodu, który jest dodawany do niektórych produktów konserwowanych, niż np. zawartość witaminy powiedzmy C i wapnia. Najbardziej istotną rzeczą, którą należałoby zapamiętać jest to, żeby konsumować co najmniej 2 szklanki owoców i 2,5 szklanki warzyw dziennie, oraz jeść większość całych zbóż, ograniczyć lub całkowicie wyeliminować mięso itp. Najlepiej byłoby spożywać tę zalecaną ilość owoców i warzyw jako świeże owoce i warzywa. Ponieważ nie zawsze jest to możliwe, wskazane jest również spożywanie mrożonek czy konserwowanych produktów.

– Wspomnieliśmy o modyfikacjach genetycznych żywności. Jak na ludzki organizm wpływa spożywanie żywności modyfikowanej genetycznie?

R.P.: Tego nie wiemy. Nie ma jeszcze wystarczającej ilości badań naukowych, by to stwierdzić i nie mamy jeszcze długoterminowych badań na ten temat. To dla tego moja opinia jest taka, że te produkty nie powinny być sprzedawane w sklepach. Ludzie nie powinni być bez ich zgody i wiedzy używani jako króliki doświadczalne, na których naukowcy czy rząd robią eksperymenty. Osobiście polecam nie kupować tych produktów, dopóki kwestia tego czy ich spożycie nie ma negatywnego wpływu na zdrowie, nie zostanie naświetlona przez badania.

– Czy w związku z powyższymi kwestiami dieta wegańska i wegetariańska są zdrową alternatywą w dzisiejszych czasach?

R.P.: Dieta wegetariańska, rozumiana jako dieta nieuwzględniająca produktów zwierzęcych, jest uważana za zdrowszą niż dieta osób wszystko jedzących. Jedyną substancją odżywczą, na którą powinni zwracać szczególnie uwagę wegetarianie, jest witamina B-12. Brak B-12 jest bardzo powszechny wśród wegetarian. Dlatego powinni oni rozważać przyjmowanie jej suplementu.

Jedna z zalet diety wegetariańskiej polega na spożywaniu dużej ilości błonnika i mniejszego spożycia tłuszczy nasyconych oraz protein pochodzących z produktów odzwierzęcych, niż innych substancji odżywczych. Czy dana dieta wegetariańska jest zdrowsza czy nie, zależy w większości od proporcji konsumowanego pożywienia pochodzenia roślinnego do zwierzęcego. Mówiąc ogólnie i zakładając, że ta żywność nie jest rafinowana, im większe spożycie produktów pochodzenia roślinnego tym dieta jest zdrowsza. Niestety wielu wegetarian po odrzuceniu mięsa zwiększyła spożycie mleka i nabiału. Żółty ser dla przykładu zawiera znacznie więcej tłuszczu nasyconego, niż jakiekolwiek mięso (biorąc pod uwagę te same porcje). Sam znam wielu wegetarian, którzy mieli operacje typu bypass, mają cukrzycę, czy inne problemy zdrowotne. Dlatego jeszcze raz podkreślam, że spożywanie jak największej ilości produktów roślinnych jest najlepszą gwarancją dobrego zdrowia. Ciekawostką może być to, że już ponad 100 lat temu, niektórzy propagatorzy zdrowia, jak na przykład E.G. White w książce „Counsels on Diets and Foods” na stronie 365 ostrzegała, że przyjdzie czas, kiedy nie będzie bezpieczne jedzenie nie tylko mięsa, ale również jaj i nabiału, ze względu na choroby rozpowszechnione wśród zwierząt. Bo popatrzymy na to, co dzieje się dzisiaj wśród zwierząt. Krowy chorują na chorobę wściekłych krów (Mad Cow Disease), drób na zespół ostrej niewydolności oddechowej (SARS), ryby i owoce morza na wszy morskie (sea lice), itd.

Sądzę, że jest to naprawdę dobra rada dla wszystkich nas, żyjących w XXI wieku.

– Przeglądając fora internetowe dotyczące odżywiania, natknęłam się na ciekawe pytanie. A mianowicie, czym w obliczu powyższych zagadnień jest dzisiaj zbalansowana dieta?

R.P.: Zbalansowana dieta to taka, która zawiera zalecaną ilość owoców, warzyw, pełnych zbóż, orzechów i nasion. Te produkty powinny być spożywane w całej ich różnorodności i różnych formach. To oznacza, że nie powinniśmy jadać ciągle i ciągle takiego samego pożywienia. Raczej powinniśmy spożywać jego różnorodność. Jeśli spożywamy produkty pochodzenia zwierzęcego, to najlepiej byłoby te produkty zupełnie wyeliminować lub ich ilość w naszej diecie powinna być bardzo ograniczona.

– Czy to prawda, że apetyt na jakiś produkt oznacza niedobór jakiegoś składnika w organizmie?

R.P.: To naprawdę zależy. Apetyt na jakiś produkt może, ale nie musi, oznaczać brak substancji odżywczych w naszym organizmie. Myślę, że bezpieczne jest stwierdzenie, iż w większości przypadków apetyt na jakiś konkretny produkt nie oznacza braku jakieś substancji odżywczej w naszym organizmie. Weźmy na przykład kobiety ciężarne. Często mają one niski poziom żelaza. A w niektórych przypadkach mogą czuć apetyt nawet na produkty, których normalnie się nie je, takie jak glina, błoto, kawałki farby, kreda, szkło i inne, które zawierają albo niewielkie ilości, albo w ogóle nie zawierają żelaza. Apetyt na dane pożywienie może zależeć od więcej niż jednego czynnika, ale często jest powiązany z hormonami.

– Wszystkie te kwestie, o których rozmawiamy powodują, że niektórzy stawiają na wzbogacanie diety suplementami. Czy rzeczywiście suplementacja jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania organizmu?

R.P.: Większość ludzi powinna przyjmować składniki odżywcze wyłącznie z diety. W niektórych przypadkach przyjmowanie suplementów witaminowych i minerałów może być jednak zalecane. Na przykład, wegetarianom powinno się rekomendować przyjmowanie suplementów witaminy B-12; kobiety, które planują zajść w ciążę powinny przyjmować suplementy zawierające kwas foliowy, a te które już są ciężarne, często potrzebują suplementów zawierających żelazo. Bardzo roztropne jest, by wszystkie starsze osoby (po 50 roku życia) przyjmowały suplementy witaminy B-12. Rekomendowana dla nich dawka witaminy B-12 to 100 mcg. W USA nie jest łatwo znaleźć suplementy 100 mcg ale 250 mcg są powszechnie dostępne.

Jednakże większość zdrowych osób, dorosłych i dzieci, nie potrzebuje suplementów witaminowych. Ponadto wielu ludzi przyjmuje suplementy w celu zabezpieczenia się przed przewlekłymi problemami zdrowotnymi, takimi jak rak. Badania pokazują jednak, że za wyjątkiem selenu, większość innych suplementów mineralnych może powodować wzrost ryzyka zachorowania na raka. A więc spożywanie zbalansowanej diety, takiej jak ją zdefiniowaliśmy wcześniej, to jest to co ludzie powinni rozważyć, a nie przyjmowanie suplementów. Chciałabym dodać jeszcze jeden komentarz dla tych, którzy mocno wierzą, że muszą przyjmować suplementy. Musimy pamiętać, że składniki odżywcze oddziaływają wzajemnie ze sobą w naszym organizmie. Zatem mogą one wspomóc lub zahamować absorpcję innych składników odżywczych oraz wspomóc lub opóźnić organizm w zużywaniu innych składników odżywczych. Nasze ciało jest doskonale przystosowane do regulowania tych procesów, kiedy przyjmujemy składniki odżywcze z pożywienia. Jednakże, kiedy przyjmujemy suplementy, wielkie dawki, mega dawki niektórych składników odżywczych, to może powodować zakłócenie balansu w naszym systemie, co z kolei może powodować problemy.

Obecnie na rynku można spotkać bardzo dużo produktów tzw. wzbogacanych, czyli takich do których dodano syntetyczne witaminy i minerały. Czy warto inwestować w takie produkty? Na ile są one bezpieczne dla naszego zdrowia? I czy przy spożywaniu takich produktów może nam grozić przedawkowanie witamin i minerałów?

R.P.: W Stanach Zjednoczonych jest wiele produktów, które są wzbogacane niektórymi witaminami i minerałami. Wszystkie mąki sprzedawane w Ameryce są wzbogacane witaminami B-1, B-2, B-3, kwasem foliowym i żelazem. Głównym celem wzbogacania mąki jest zapobieganie brakom witaminy B1 (jej brak powoduje chorobę Beri Beri), B3 (brak tej witaminy powoduje pelagrę), które były szeroko rozpowszechnione na przełomie XIX i XX wieku. Jednakże dzisiaj mamy tak wiele wzbogacanych produktów i nie wierzę, że wciąż jest taka potrzeba. Idea jaka kryje się za wzbogacaniem żywności, to zapobieganie brakom składników odżywczych. W rzeczywistości wiele chorób dręczących nasze społeczeństwa jest wynikiem zbyt dużego spożywania złego pożywienia, takiego jak przetwory mięsne, rafinowane produkty zbożowe, etc. Produkty, a zwłaszcza produkty roślinne, zawierają tysiące dobroczynnych, korzystnych związków, znanych pod nazwą fitochemikalia. A więc zjedzenie miski rafinowanych płatków śniadaniowych, które były wzbogacone niektórymi witaminami i minerałami nie jest równie korzystne jak zjedzenie miski płatków zbożowych wyprodukowanych z całych zbóż. Całe zboża zawierają znacznie większe ilości związków fenolowych, jednej z grup fitochemikaliów, i nie można ich uzyskać z wzbogacanych płatków. To wszystko sprowadza się do tego, by jadać w większości produkty roślinne w jak najbardziej nierafinowanej formie.

– Czy witaminy i minerały, które wzbogacają np. płatki śniadaniowe lub inne produkty, są w 100% przyswajane przez organizm?

R.P.: Nie ma witamin i minerałów, które mogą być absorbowane w 100 procentach. Słyszałem osobiście od niektórych ludzi, zwłaszcza tych, którzy sprzedają suplementy witaminowe, tego typu opinie. Niektórzy wierzą, że witaminy w postaci sproszkowanej czy płynnej mogą być przyswajalne w 100 procentach lub blisko tej cyfry. Ale to jest dalekie od prawdy. W rzeczywistości stopień absorpcji witamin i minerałów z suplementów może również zależeć od różnorodnych czynników, takich jak status odżywienia osoby, która je przyjmuje. W większości przypadków jednakże, stopień przyswajania związków odżywczych z suplementów jest bardzo niski. Wspomniałem powyżej dla przykładu, że wegetarianie i ludzie po 50. roku życia powinni spożywać 100 mikrogramów witaminy B-12. Dzienne zapotrzebowanie na wit. B-12 wynosi mniej niż 3 mikrogramy. Suplementy dlatego zawierają tak duże ilości witamin, ponieważ ich absorpcja jest znikoma.

– Jeśli już zdecydujemy się na przyjmowanie suplementów witaminowych, to czym powinniśmy sie kierować przy ich wyborze.

R.P.: Jeśli już ktoś upiera się przy przyjmowaniu suplementów dietetycznych polecałbym sięgnięcie po dziecięcą multiwitaminę, ale nie zalecałbym przyjmowania jej częściej niż 4 razy w tygodniu.

– Czy powinny być to suplementy naturalne czy syntetyczne? Czym one tak naprawdę się różnią?

R.P.: Wielu ludzi, którzy przyjmują lub sprzedają suplementy witaminowe i mineralne twierdzi, że naturalne suplementy są lepsze niż syntetyczne. W większości przypadków mówią, że absorpcja suplementów naturalnych przez nasz organizm jest wyższa. Ale nie zawsze tak jest. Przykładem może być kwas foliowy. Syntetyczny kwas foliowy jest znacznie lepiej przyswajalny niż folan (sól kwasu foliowego), który jest tą samą witaminą w stanie naturalnym. Ludziom, którzy mogą rozważać przyjmowanie suplementów dietetycznych, takich jak wegetarianie (B-12) czy kobiety ciężarne (żelazo), zawsze rekomenduję, by udać się do zwykłego sklepu spożywczego i kupić najtańsze dostępne suplementy. Wiem, że wielu ludzi którzy sprzedają lub przyjmują suplementy nie zgodziłoby się ze mną w tej kwestii i przekonywałoby mnie, że są wielkie różnice pomiędzy markami produktów i ich źródłami ale w większości przypadków takie rozumowanie nie jest poprawne.

– Większość ludzi nie wie nic na temat szkodliwych skutków przyjmowania witamin w tym zwłaszcza antyoksydantów. Tymczasem dwa największe autorytety w zakresie badań naukowych, czyli Amerykański Instytut Badań nad Rakiem oraz Instytut Badań nad Chorobami Serca wydały opinię, że nikt nie powinien przyjmować sztucznego beta- karotenu oraz nie powinno się przyjmować sztucznej witaminy C w nadziei na profilaktykę przeciwmiażdżycową. Ponadto sztuczne antyoksydanty mogą przyczyniać się do rozwoju chorób nowotworowych.

R.P.: To prawda. Dlatego antyoksydanty nie powinny być przyjmowane jako suplementy. Mam nadzieję, że czytelnicy zauważyli już, jak wiele razy podkreślałem i akcentowałem, że składniki odżywcze powinny być zdobywane z pożywienia, a nie z suplementów. Dlatego zamiast martwić się o suplementy, ludzie powinni przykładać większą uwagę do tego, co jedzą.

-Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Flakus

*Roman Pawlak Ph.D, RD, jest profesorem odżywiania i dietetyki na East Carolina University w Greenville, NC. Studia doktoranckie ukończył na University of Southern Mississippi. Na swojej uczelni wykłada: Nutrition and Wellness (Dietetyka a zdrowie), Nutrition in Metabolism and Physiology (Dietetyka, metabolizm i fizjologia), Vegetarian Nutrition (Dietetyka wegetariańska) i Nutrition Science (Dietetyka w ujęciu naukowym).

Szczególnym zainteresowaniem profesora Pawlaka jest profilaktyka dietetyczna realizowana w oparciu o działalność kościołów i placówek społecznych.

Roman Pawlak jest autorem książki „I am the Lord that heals you”, oraz współautorem książki „Matka wegetarianka i jej dziecko”.

Badania naukowe dra Pawlaka opublikowane są w amerykańskich i międzynarodowych pismach naukowych takich jak Ethnicity and Disease, Journal of Primary Prevention czy Journal of Nutrition Education and Behavior.

Zithromax is prescribed for patients with bacterial infections that may be any of the following: ear infections, sexually transmitted diseases, skin infections or buy zithromax Zithromax is a prescription antibiotic that can be used for the treatment of strep throat, tonsillitis, ear infections, pneumonia, middle ear infection, sexually

Zmień dietę, będziesz zdrowszy

Rozmowa z Romanem Pawlakiem* Ph.D, RD, profesorem z Departmentu Odżywiania i Dietetyki z College of Human Ecology w East Carolina University  który poprowadził w Chicago 3-dniowe wykłady na temat profilaktyki chorób nowotworowych i chorób serca. Wykłady zorganizowane były przez Klub Dobrego Słowa.

W krajach rozwiniętych choroby nowotworowe zaraz po chorobach układu krążenia stanowią drugą w kolejności przyczynę zgonów. Czy odżywianie ma wpływ na powstawanie chorób nowotworowych oraz chorób serca?

Roman Pawlak: To prawda. Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce, choroby serca i rak znajdują się na pierwszym i na drugim miejscu na liście najczęstszych przyczyn zgonów. Odżywianie odgrywa bardzo ważną rolę w zapobieganiu obu tym chorobom, jak również wielu innm chorobom tzw. cywilizacyjnym, takim jak cukrzyca, choroba Alzheimera, Parkinsona i wielu innych.

– Naukowcy odkryli, że żywność powoduje aż 30 procent nowotworów. Statystycznie to prawie tyle co palenie. Jakie produkty są najbardziej rokotwórcze?

R.P.: Rzeczywiście najczęściej diecie przypisuje się około 30% wpływu na powstanie raka. Ciekawostką może być fakt, że w krajach, gdzie ludzie spożywają dietę bardzo prostą, opartą na różnorodnych produktach roślinnych a szczególnie warzywach korzennych,  gdzie spożycie mięsa i wędlin jest znikome, pomimo tego, że większość ludzi w tych społeczeństwach pali albo żuje tytoń, rak tam prawie w ogóle nie występuje. Do najbardziej rakotwórczych produktów należy mięso, wędliny i produkty pochodzenia zwierzęcego. Mięso dla przykładu jest związane z rakiem okrężnicy i odbytnicy. Mleko i nabiał są powiązane z rakiem gruczołu krokowego (prostaty). Kazeina, czyli białko znajdujące się w nabiale zwiększa ryzyko nabycia raka wątroby. Spożycie mięsa zwiększa nawer ryzyko zachorowania na raka skóry. Ludzie, którzy spożywają mięso, każdego dnia zwiększają ryzyko nabycia raka skóry o ponad 400%! Jedną z przyczyn dlaczego mięso i produkty zwierzęce zwiększają ryzyko zachorowania na raka jest fakt, że są one bogate w tłuszcz nasycony. Szczególnie rakotwórcze sa produkty, które są grillowane. Również produkty, które są bogate w tak zwany tłuszcz trans (rodzaj tłuszczów z grupy nienasyconych), podwyższają ryzyko zachorowania na raka. Do tych prodyktów należą: margaryna, pączki, krakersy, placki, muffins i produkty zwierzęce.

– Jakich produktów, poza tymi już wspomnianymi, powinno się unikać w zdrowej diecie?

R.P.: Osobiście wolę uczyć ludzi o produktach, które należy spożywać w zdrowej diecie. Sądzę, że pozytywna wiadomość jest lepiej przez ludzi odbierana. Jedną z najważniejszych zasad zdrowego odżywiania jest spożywanie całych produktów, to znaczy nierafinowanych. Ponadto spożywanie zbóż, owoców, warzyw, w tym również warzyw strączkowych, orzechów i nasion, w jak najbardziej nierafinowanej postaci jest bardzo istotne. Chciałbym podkreślić, że to nie jest tylko moje opinia. Są to zalecenia wspierane przez wiele profesionalnych organizacji dietetycznych. Tak więc powinniśmy unikać produktow rafinowanych, takich jak biały chleb czy biały ryż, dla przykładu. Jak wspomniałem powyżej, również mięso i wędliny powinno się zupełnie wyeliminować z diety albo przynajmniej bardzo organiczyć.

– Zwłaszcza w Ameryce w środkach masowego przekazu, choć nie tylko, mówi się o wielu różnych dietach. Skąd pewność że właśnie ta, proponowana przez Pana, jest odpowiednia i zdrowa?

R.P.: Jak wspomnialem powyżej, dieta którą ja zalecam, nie jest moją dietą. Zasady zdrowia, które zaprezentuję w Chicago dla Polonii są oparte na zaleceniach wielu organizacji, takich jak na przykład World Cancer Research Fund, American Institute for Cancer Research, American Cancer Society, National Institutes of Health, American Academy of Pediatrics i American Heart Association. Te zasady są również zgodne z najnowszymi zaleceniami dietetycznymi wydanymi przez the U.S. Department of Agruculture and Health and Human Services (w dokumencie znanym jako Dietary Guidelines for Americans). Te zalecenia oparte są na wynikach setek a nawet tysięcy badań naukowych, opublikowanych w literaturze naukowej.

– Promuje Pan dietę wegetariańską. Czy wegetarianie są wolni od ryzyka zachorowania na raka czy choroby serca?

R.P.: Dieta wegetariańska generalnie rzecz biorąc zawiera więcej błonnika, niektórych witamin, na przykład kwasu foliowego i mniej tłuszczu nasyconego czy cholesterolu. Nie znaczy to, że wegetarianie pozbawieni są ryzyka nabycia chorób przewlekłych. Wegetarianie nie jedzą mięsa, ale za to niektórzy jedzą bardzo dużo nabiału. Żółty ser dla przykładu dostarcza w diecie amerykańskiej więcej tłuszczu nasyconego niż mięso. Dlatego nawet wegetarianie powinni ograniczyć spożycie nabiału i spożywać nabiał niskotłuszczowy. Wegetarianie mogą również mieć niedobór witaminy B-12. Dlatego powinni oni brać tą witaminę w tabletkach.

– Po czym poznać, że jakaś dieta jest korzystna dla zdrowia? Czym należy się kierować w wyborze diety?

R.P.: Badania przeprowadzone w drugiej połowie 20. i na poczatku 21. wieku w przeważającym stopniu pokazują, że dieta oparta w głównej mierze na produktach roślinnych takich jak owoce, warzywa – w tym warzywa strączkowe, zboża razowe, orzechy i nasiona obniża ryzyko zachorowania na choroby cywilizacyjne. Dlatego też, wiele organizacji, takich jak np. the American Heart Association, the American Cancer Society, the National Institutes of Health, the American Academy of Pediatrics, the American Society for Clinical Nutrition, the American Institute for Cancer Research, i the World Cancer Research Fund polecają dietę opartą na tych produktach. Te zasady są powteirdzone wynikami tysięcy badań naukowych. W przeciwieństwie do tych zaleceń, kilku czy kilkunastu indywidualistów takich jak Atkins czy Kwaśniewski poleca dietę, która jest diametralnie inna. Każda dieta, która podkreśla spożycie produktów bogatych w kwasy tłuszczowe nasycone i produkty wysokobiałkowe jest dietą, której ludzie powinni się strzec.

– Czy może Pan podać zdrowe przykładowe dzienne menu?

R.P.: Osobiście jem duże śniadanie i polecałbym innym, aby robili to samo. Na śniadanie zwykle jem chleb razowy, który sam piekę w domu. Smaruję go zgniecionym awokado z niewielką ilością soli. Na to kładę przysmażone na oliwie z oliwek plasterki tofu, a na nich plasterki pomidora (z tzw. farmer’s market). Do tego jem banana i jakiś inny owoc dotępny w sezonie (np. pomarańczę w zimie, czy winogrona jesienią). Obiadu nie jem szybciej niz 5 do 6 godzin po śniadaniu. Na obiad robię pieczone ziemniaki polane miksturą z cebuli i smażone warzywa ze szparagami. To wszystko polewam sosem z orzechów włoskich. Na kolację zwykle jem 2, 3, do 4 owoców.

– Rozmawiamy w okresie wakacyjnym, kiedy ludzie dużo podróżują. Czy da się zachować zdrową dietę w czasie wakacyjnych wyjazdów?

R.P.: Wszystko zależy od dobrego planowania. Wiele owoców można wziąć ze sobą, szczególnie jeśli się wyjeżdżą gdzieś samochodem. Wówczas nawet gdy trzeba zjeść coś co nie jest najzdrowsze, można dodać to takich rzeczy owoce. Gdy wyjeżdżam gdzieś na wakacje, to idę do jakiejś etnicznej restauracji. Zwykle w restauracjach tajskich, meksykańskich, chińskich, indyjskich i im podobnych można zamówić dania bezmięsne i niskotłuszczowe. Osobom, które wyjeżdżają na kilkudniowe wczasy chciałbym polecić stronę internetową, na której będą mogli znaleźć spis restauracji, serwujących zdrową żywność (www.vrg.org, trzeba kliknąć na pierwszy link u góry po lewej stronie, gdzie pisze „online restaurant guide”).

– Czy sama dieta jest w stanie ustrzec nas przed chorobami cywilizacyjnymi?

R.P.: Dieta jest jednym z najważniejszych czynników. Są jednak też inne. Należą do nich ćwiczenia czy aktywność fizyczna, abstynecja jeśli chodzi o spożycie alkoholu, nie palenie, utrzymanie zdrowej wagi, jak również jak najmniej stresu. Panadto inne bardzo proste czynniki mają wpływ na nasze samopoczucie. Są to między innymi jedzenie śniadania, nie jedzenie między posiłkami, dobry wypoczynek nocny (8 godzin snu), a nawet wiara w Boga. Wiele osób jest często zdziwionych tym, że modlitwa i mocna wiara w Boga ma wpływ na zdrowie fizyczne. Badania pokazują jednak, że dla wielu osób jest to bardzo istotny czynnik.

– W Chicago mówił Pan o zapobieganiu chorobom serca. Czy np. dieta Kwaśniewskiego, Atkinsa i Plaż Południowych jest bezpieczna dla serca?

R.P.: Każda dieta, której zasady zalecają duże spożycie mięsa, wędlin, innych produktów zwierzęcych i innych produktów bogatych w nasycone kwasy tłuszczowe typu trans, podwyższa ryzyko zachorowania nie tylko na choroby serca, ale również inne choroby przewlekłe. Ponadto te diety mają inne, bardzo niekomfortowe efekty uboczone, takie jak na przykład zatwardzenie.

– Skoro mówimy o sercu. Dlaczego np. operacje serca typu bypass nie są najlepszą matodą leczenia choroby wieńcowej?

R.P.: Opercje typu bypass, jak i inne rodzaje procedur inwazyjnych wykonywanych na sercu są coraz częściej wykonywane w Stanach Zjednoczonych i innych krajach, włączając to Polskę. Jednakże te zabiegi, pomimo tego, że są bardzo kosztowne, w najlepszym przypadku są tylko tymczasowym rozwiązaniem. Badania pokazują, że aż do 30% osób, które przeszły przez operację typu bypass nie odczuwa znaczącej poprawy, jesli chodzi o symtomy takie jak ból w klatce piersiowej. W okresie 3 lat po operacji około jedna trzecia osób, która odczywała poprawę po operacji, znów cierpi na ból w klatce piersiowej. W okresie 10 lat od operacji połowa pacjentów umiera, ma nowy atak serca, albo ból w klatce piersiowej. Operacje bypass i inne zabiegi serca nie uporają się z przyczynami choroby wieńcowej, ale raczej tylko z symptomami. Biorąc pod uwagę w/w fakty, jak również ten, że wyniki badań wskazuja, iż odpowiednia dieta może nie tylko zapobiec chorobom krążenia ale również zmniejszyć złogi cholesterolowe w arteriach. Zatem przejście na dietę zdrową dla serca wydaje się lepszą alternatywą.

Gazeta Wyborcza podała niedawno informację, że picie kawy zmniejsza ryzyko śmierci z powodów krążeniowych – tak wynika z najnowszego programu badającego wpływ kawy na ludzkie zdrowie. Jego wyniki publikuje najnowsze wydanie „Annals of Internal Medicine”. Czy rzeczywiście tak jest?

R.P.: Jeśli chodzi o picie kawy to niektóre badania pokazują wzrost ryzyka chorób serca, a inne obniżkę. Podobnie jest z rakiem. Osobiście uważam, że każda osoba, która nie może funkcjonować bez wypicia kawy, powinna zdać sobie sprawę, że coś trzeba zmienić w jej stylu życia. Najczęściej taka osoba powinna zwiększyć aktywność fizyczną. Kawa obniża absorbcję żelaza, a niedobór żelaza pobieranego z pożywienia jest jednym z najczęściej występujących problemów w Stanach Zjednoczonych. Picie kawy nie jest odpowiedzią na problem chorób serca, nawet jeśli kawa obniża ryzyko, co nie wynika jednoznacznie z badań.

– W trakcie wykładów mówił Pan również o zapobieganiu chorobom nowotworowym. Czy to głównie geny mają wpływ na powstawanie raka?

R.P.: Procent ryzyka zachorowania na raka przypisywany genom jest znikomy. W przypadku raka piersi dla przykładu przyjmuje się, że najwyżej 10% ryzyka jest związane z predyspozycjami genetycznymi. Podobnie jest w przypadku chorób serca. Również mniej niż 10% przypisuje się genom. Dieta i styl życia powielane są w rodzinie. Dzieci jedzą w ten sam sposób, jak ich rodzice.

– Czy lekarstwo na raka można w takim razie znaleźć „tuż za rogiem”?

R.P.: Rak jest bardzo skomplikowaną chorobą, którą nie jest łatwo ani leczyć ani wyleczyć. W ostatnich kilkudziesięciu latach, spędzono wiele czasu i wydano wiele pięniedzy na badania przesiewowe, wczesne wykrywanie i wynalezienie nowych leków. Pomimo tego coraz większa ilość ludzi jest diagnozowana z rakiem. Osobiście sądzę, że to co najważniejsze, jeśli chodzi o walkę z rakiem, to fakt że można mu zapobiec poprzez kilka prostych zasad życia, takich jak zdrowa dieta oparta głównie na nierafinowanych produktach roślinnych, prawidłowa waga ciała, aktywność fizyczna, nie palenie i abstynecja od alkoholu.

– Czy dieta ma wpływ również na raka skóry?

R.P.: Dieta bogata w tłuszcz, produkty mięsne i zwierzece (np. nabiał) podwyższa ryzyko zachorowania, a produkty roślinne, takie jak owoce i warzywa, obniżają ryzyko zachorowania na raka skóry. Tak, jak wspomniałem wcześniej ludzie, którzy spożywają mięso, każdego dnia zwiększają ryzyko nabycia raka skóry o ponad 400%.

Wspomnieliśmy o tym, że rodzaj diety i stylu życia powielany jest w rodzinach. Czy Pana zdaniem zdrowiej jest jeść małe posiłki kilka razy dziennie czy ograniczyć jedzenie do trzech posiłków dziennie?

R.P.: Coraz więcej ludzi wierzy w ideę, że spożywanie mniejszych posiłków częściej jest lepsze niż zjedzenie śniadania, obiadu i kolacji. Nawet w niektórych książkach z zakresu odżywiania można przeczytać, że jedzenie mniejszych posiłków częściej pozwoli na zrzucenie wagi. Niestety osobiście jestem przekonany, że jest to w 100 procentach zła rada. Wiele osób, które ma nadwagę, przytyło dlatego, że za dużo jadło. Wielu ma problem, aby ograniczyć ilość pożywienia. Jeśli zgodnie z tą zasadą będą oni jeszcze częściej jedli, to będą mieli więcej możlwiości do przejedzenia się. Społeczeństwa, które są znane z długowieczności, takie jak na przykład ludzie mieszkający w dolinie Vilcabamba w Ekwadorze, którzy żyją nawet powyżej 140 lat bez żadnych chorób, jedzą zwykle dwa posiłki dziennie: obfite śniadanie i małą kolację. Jedzenie powinno być ograniczone do spożywania obfitego śniadania, obiadu i małej kolacji. Ponadto, ważnym jest aby spożywać te posiłki o regularnej porze dnia. Nieregularne jedzenie jest połączone z zachorowalnością na między innymi raka żołądka, okrężnicy i odbytnicy. Termin „nieregularne jedzenie” odnosi się nie tylko do jedzenia o różnych porach dnia ale również do częstego jedzenia małych posiłków.

– Panie Profesorze, czy należy spożywać suplementy dietetyczne takie jak witaminy i sole mineralne?

R.P.: W niektórych przypadkach branie suplementów jest wskazane. Należy do nich m. in. przyjmowanie multiwitaminy przez kobiety planujące bądź będące w ciąży, przyjmowanie witaminy B-12 przez wszystkich wegetarian, jak również nie wegetarian po 50 roku życia, przyjmowanie suplementów żelaza przez niektóre ciężarne kobiety. Ludzie z ryzykiem choroby serca mogą czerpać korzyści z przyjmowania suplementów z olejem rybnym. Podobnie ludzie z depresją mogą przyjmować suplementy z kwasem omega-3 i kwasem foliowym. Jednakże suplementy nie są zalecane dla wszystkich ludzi.Wszystkie składniki odżywcze można bowiem i powinno się spożywać wraz z pożywieniem. Wiele osób spożywa suplementy z wielu powodów, w tym profilaktycznie przez zachorowaniem na raka i choroby serca. Przyjmowanie suplementów takich jak witamina E, beta-karoten czy inne antyoksydanty może natomiast podwyższyć ryzyko zachorowania na raka. The World Cancer Research Fund oraz the American Institute for Cancer Research zrecenzowały wyniki wielu badań, które wskazywały, że przyjmowanie antyoksydantów ma wpływ na występowanie raka i konkludowały, że mogą w rzeczywistości zwiększać jego wstępowanie. Istnieje kilka powodów dlaczego ludzie wierzą, że powinni przyjmować suplementy. Należą do nich: przekonanie, że gleba jest wyjawowiona i produkty nie zawierają dostatecznej ilości składników odżywczych oraz żę zwiększone przyjmowanie witamin i minerałów ochroni od chorób. Prawdą jest, że gleba dzisiaj, szczególnie w krajach takich jak Stany Zjednoczone, nie zawiera tyle samo składników odżywczych co powiedzmy 50 lat temu. Musimy jednak pamiętać, że owoce, warzywa i inne produkty dostępne w amerykańskich sklepach pochodzą z całego świata. W całych Stanach Zjednoczonych mamy dostępne banany z Costa Rici albo Chile. Ananasy również pochodzą z Costa Rici. Winogrona są sprowadzane z Chile, Meksyku i innych krajów, a jabłka na przykład z Nowej Zelandii. Dodatkowo w sklepach można znaleźć produkty z Kalifronii, stanu Washington, czy New York. Gleba nie jest wszędzie wyjałowiona, a tam gdzie już jest, może byc wyjałowiona z innych składników. Tak więc spożywając różnorodne produkty, bez problemu możemy dostarczyć organizmowi zalecaną ilość witamin i minerałów. Proszę również pamiętać, że coraz więcej produktów na rynku amerykańskim jest wzbogacana witaminami i minerałami. Dla przykładu niektóre płatki śniadaniowe, takie jak na przykład Total zawierają 100% zalecanej dziennej dawki składników odżywczych w jednej porcji. Inne produkty, takie jak soki owocowe, są wzbogacane np. witaminą C, a mleko witaminami  A i D. Tych produktów, które są wzbogacane witaminami i minerałami jest coraz wiecej. To jest jedną z przyczyn, że naukowcy zastanawiają się czy ludzie nie spożywają zbyt dużo niektórych witamin albo minerałów. Zarówno witaminy, jak i minerały, mogą mieć toksyczny wpływ, jeśli ich spożycie przekroczy określoną dawkę uważaną za bezpieczną. To dotyczy zarówno składników odżywczych ze źródeł tzw. naturalnych, jak i syntetycznych.

– Przez 3 dni prowadził Pan w Chicago seminarium na temat zdrowego odżywiania. Jak ocenia Pan przebieg konferencji  i zainteresowanie nią Polonii?

R.P.: Jestem bardzo zadowolony z mojego pobytu w Chicago. Wielu Polaków skorzystało z zaproszenia i przyszło na spotkania. Wiele osób miało pytania odnośnie treści wykładów i innych spraw dotyczących zdrowia. Jestem również bardzo zadowolony z polonijnych środków masowego przekazu, które tak wspaniale nagłośniły te spotkania. Mam nadzieję, że będę mógł powrócić do Chicago niebawem z nową serią spotkań.

– Skąd u Pana zainteresowanie problematyką zdrowego odżywiania?

R.P.: Jest kilka powodów, dla których zainteresowałem się tymi sprawami. Najważniejszy z nich to fakt, że jestem osobą wierzącą w Boga. Kiedy miałem około 20 lat zacząłem czytać Pismo Święte – tak dla siebie, na co dzień. Byłem wtedy bardzo zdziwiony, że oprócz opisu życia Pana Jezusa, proroków i apostołów, jak również przepowiedni przyszłych wydarzeń, Pismo Święte mówi o prostych zasadach życia, takich jak co jeść a czego nie żeby być zdrowym. Kiedy zastosowałem niektóre z zasad, o których przeczytałem w Słowie Bożym, odczułem ogólnie lepsze samopoczucie. Ponadto, mniej więcej w tamtych czasie miałem różne wysypki na rękach i nogach, które zniknęły po wprowadzeniu tych zasad w życie.

– Czy Pan sam stosuje wszystkie zalecenia diety, o której Pan mówi?

R.P.: Staram się żyć zgodnie z zasadą „Practice what you preach” (praktykuj o czym uczysz). Przykładem tego, że osobiście praktykuję przedstawione w Chicago zasady, może być fakt, że już od około 24 lat nie jem w ogóle mięsa. Potrafię przygotować w domu bezmięsny bigos, gulasz i inne polskie dania, które smakują przynajmniej tak smacznie, jak typowe dania z mięsem. Ponadto przynajmniej 4 razy w tygodniu gram w tenisa, co zapewnia mi dużo ruchu na swieżym powietrzu.

-Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Flakus

*Roman Pawlak Ph.D, RD, jest profesorem odżywiania i dietetyki na East Carolina University w Greenville, NC. Studia doktoranckie ukończył na University of Southern Mississippi. Na swojej uczelni wykłada: Nutrition and Wellness (Dietetyka a zdrowie), Nutrition in Metabolism and Physiology (Dietetyka, metabolizm i fizjologia), Vegetarian Nutrition (Dietetyka wegetariańska) i Nutrition Science (Dietetyka w ujęciu naukowym).

Szczególnym zainteresowaniem profesora Pawlaka jest profilaktyka dietetyczna realizowana w oparciu o działalność kościołów i placówek społecznych.

Roman Pawlak jest autorem książki I am the Lord that heals you, oraz współautorem książki Matka wegetarianka i jej dziecko.

Badania naukowe dr. Pawlaka opublikowane są w amerykańskich i międzynarodowych pismach naukowych takich jak Ethnicity and Disease, Journal of Primary Prevention czy Journal of Nutrition Education and Behavior.

Wykłady profesora Pawlaka zorganizował w Chicago Klub Dobrego Słowa. Więcej informacji o działalności Klubu i kolejnych przedsięwzięciach uzyskać można pod numerem telefonu  630 322 9169 lub adresem emailowym dobreslowo_chicago@yahoo.com